To, że „Deklarację Wiary” krytykują rozmaitej maści aborcjoniści czy zwolennicy cywilizacji śmierci nie zaskakuje, ale gdy do chóru krytyków dołącza się dominikanin, który nauczania Kościoła powinien bronić, to robi się już smutno. A tak się właśnie stało. Ojciec Gużyński nie kwestionuje wprawdzie prawa lekarzy do wyrażenia swojej wiary, ani nie odbiera im sumienia, ale za to uznaje, że ich akcja jest ośmieszająca katolicyzm i rejtanowska.
- Ta akcja przypomina nasze słynne rejtanowskie zachowanie: że z czymś się nie zgadzamy, przeciwko czemuś protestujemy, rzucamy się w drzwi z rozdartą koszulą na piersiach. No, i kończy się tak, jak zawsze: przechodzą obok nas z szyderstwem na ustach, z pogardą, z niezrozumieniem o co nam chodzi – mówi na swoim vlogu Gużyński, jakby nie dostrzegając, że w ten sposób krytykuje nie tylko lekarzy, ale także św. Pawła, który na Areopagu głosił prawdy niepopularne i też ludzie odeszli od niego z pogardą i szyderstwem na ustach. Nie inaczej było z samym Jezusem, który zamiast skorzystać ze światłych rad dominikanina po prostu – po rejtanowsku – głosił prawdę.
Dalej tekst ojca Gużyńskiego jest równie "głęboki", ale też bez konkretów. - Musimy nauczyć się działać bardziej profesjonalnie. Mamy w obrębie tego układu prawnego i społecznego jaki istnieje, oddziaływać na kształt życia społecznego, ale mądrze. Z głębokim i dalekosiężnym przemyśleniem skutków swojej działalności i z uwzględnieniem, że w tym kraju nie żyją tylko katolicy – mówi. A ja chciałby się zapytać, jakie to jest działanie mądre? Czy takie, którego nie widać, i którego laicyzatorzy czy aborcjoniści nie zauważą? A może takim mądrym działaniem ma być mówienie tylko tego, co spodoba się mainstreamowym elitom?
I wreszcie końcówka: „Więcej będzie pożytku z takiej refleksji i takiej działalności, niż z akcji, które są pospolitym ruszeniem – w dobrej sprawie, w dobre imię, ale strasznie nieporadnie. Tak że skutki tego wszystkiego są jak najbardziej opłakane, bo bardziej ośmieszamy się, niż osiągamy zamierzony przez siebie cel”. I na te słowa też muszę odpowiedzieć jasno i ostro. Czy rzeczywiście ojciec Gużyński ma wrażenie, że takimi opiniami przyczynia się do obrony życia? Czy sądzi, że jesto „mądrości” pomagają prześladowanym lekarzom? Czy nie ma wrażenia, że w ten sposób umacnia on zwolenników zabijania dzieci? I jeszcze jedno: jeśli ma lepszy pomysł, niech go zaproponuje. A jeśli nie, to niech milczy, żeby nie szkodzić najważniejszej walce współczesności. Jego słowa są bowiem wodą na młyn aborcjonistów, a w niczym nie pomagają Kościołowi.
Tomasz P. Terlikowski
