"Kiedy słyszę słowa jak abp. Hosera, to mam wrażenie, że chłopa oderwano granatem od brony i powiedział, co wiedział. To jest brutalne co mówię, ktoś może odebrać nawet jako aroganckie, ale jak biskup może sobie rzucić taką lekką uwagę? Koledzy na piwie mogą tak powiedzieć, ale nie w takiej sprawie" - mówił.
"Łatwe przeniesienie najczęściej nie funkcjonują, ale wzór i pomysł są jak najbardziej do przemyślenia. W Polsce mamy do czynienia w prawie ze sprawstwem, pomocnictwem i podżeganiem. W Stanach udowodniono, że biskup wiedział i krył, więc cała instytucja ponosiła odpowiedzialność. Jeśli okaże się, że w Polsce można wykazać pomocnictwo,to instytucja powinna ponieść pełną odpowiedzialność" - wyjaśnił Gużyński
Abp Hoser odwołał dopiero w piątek księdza, który od półroku miał już wyrok za pedofilię tyle, że nieprawomocny.
ToR/dziennik
