Miał być w grudniu Majowy koniec świata, a tu nic, cisza...

 

Trudno będzie wam uwierzyć, ale zastaliście mnie w samym centrum wydarzeń, o którym mówi cały świat, w właściwie historycznego miejsca. Jestem w Meksyku w Cosumel, gdzie są ruiny świątyni Majów, świątyni bogini słońca. To właśnie w tym miejscu Majowie spisywali swoje fałszywe proroctwa, o których mówi cały świat. Siedzę sobie w Cosumel oglądam piękno stworzenia świata i zastanawiam się dlaczego ludzie są gotowi uwierzyć w takie przepowiednie, takie bzdury.

 

Choć nawet wielu chrześcijan czuło niepokój, że może coś dzisiaj dziwnego nastąpić.

 

Każdy z nas przeżyje swój koniec świata. Przeżyje swoją śmierć. Skupianie się na tym, co pisali Majowie, Omlekowie czy inne plemiona indiańskie przez chrześcijan jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Jest fatalizmem, który jest dowodem na naszą małą wiarę.

 

Nie powinniśmy o tym fałszywym proroctwie nie mówić, choć mija kolejny dzień, kiedy mija koniec świata i okazał się on kłamstwem. Powinniśmy więc mówić dlaczego końca świata nie było, dlaczego nikt nie wie kiedy on będzie i dlaczego będzie on zaskoczeniem dla wszystkich.

 

Tylko Pan Bóg wie, kiedy nastąpi powtórne przyjście Pana Jezusa i kiedy nastąpi ten koniec świata dla każdego z nas.

 

A pan czeka w napięciu na koniec świata, na powtórne przyjście Zbawiciela?

 

Wypatruję końca świata codziennie – w pełnym tego słowa znaczeniu. Staram się być gotowy. Codziennie myślę, jak zakończy się moje życie. Codziennie zmieniać swoje życie i walczyć o łaskę uświęcającą. A kiedy nastąpi to powtórne przyjście Pana Jezusa i jak ono będzie wyglądać? Możemy tylko spoglądać na karty Apokalipsy i sobie wyobrażać, chociaż to nasze wyobrażenie będzie i tak inne od tego jakie faktycznie ono będzie.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski