Domagalski przypomina, że minister spraw wewnątrzny przekonywał, że z punktu widzenia policji 11 listopada to najważniejsze, oprócz Euro 2012, wydarzenie w tym roku. "Także dla wielu obywateli to ważny dzień i ważna demonstracja, dlatego tym bardziej należy wyjaśnić rolę w nim tajnych policjantów" - pisze komentator.

 

Publicysta "Rzeczpospolitej" przypomina, że miliony osób przed telewizorami, a także tysiące zebranych na ul. Marszałkowskiej widziały, jak dobrze zbudowani mężczyźni w kominiarkach mieszali się z tłumem, a następnie szukaly schronienia za szpalerem policji. "Teraz już wiemy, że część z nich to byli funkcjonariusze, którzy wyłapywali zadymiarzy. Czy naprawdę musieli być tak przebrani? Mogę zrozumieć, że udział tajnych funkcjonariuszy czasem może być konieczny, niech jednak wyglądają jak zwykli demonstranci. Jeśli policja uważała, że są oni już „zdemaskowani”, zapamiętani – w co nie nie bardzo wierzę – to mogła wykorzystać innych, a jeśli już musiała posłać funkcjonariuszy w kominiarkach, powinna to ogłosić, aby manifestanci wiedzieli, że nie każdy facet w kominiarce to potencjalny zadymiarz" - pisze Domagalski.

 

Komentator przyomina, że obywatele mają nie tylko prawo do demonstracji. "Mają też prawo do klarownych zasad kontroli i policyjnej osłony manifestacji. Mają prawo wiedzieć, kto jest policjantem, kto demonstrantem, a kto (potencjalnym) zadymiarzem. Policja ma dbać o ich bezpieczeństwo, łagodzić napięcia, a nie wzbudzać niepewność" - puentuje Domagalski.

 

Komentarz ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita"

 

AM