Stewart jest jedną z nawet 60 tysięcy dzieci poczętych z nasienia oddanejgo do banku spermy. Sama niedawno oddała swoją komórkę jajową jednak teraz jest krytykiem tej procedury, nazywając ją „brutalnym aktem kupowania i sprzedawania dzieci”. Jej historia została przedstawiona w dokumentalnym filmie „Dzień anonimowego ojca”, który niebawem będzie miał premierę. Coraz więcej dzieci poczętych dzięki spermie pochodzącej od donatorów wchodzi dziś w dorosłe życie. I coraz więcej z nich domaga się prawa do poznania swojego ojca. Jedna z bohaterek filmu przekonuje, że dzieci poczęte w taki sposób mają myśleć, że mężczyzna, który je wychowuje w domu jest ich ojcem a ich biologiczny ojciec to ten, który tylko oddał spermę do pojemniczka i sprzedał za 75 dolarów. Według Alany nie jest to takie proste.
„Nieobecność biologicznego rodzica jest niemożliwa do zignorowania, gdy masz świadomość, że jesteś do niego podobna”- mówi na portalu LifeSiteNews. „Ja czuję się odseparowana nie tylko od mojego ojca, ale również od dużej części moich krewnych”- dodaje. Reżyserka filmu, Jennifer Lahl, przekonuje, że chciała w swoim filmie dać głos takim ludziom jak Stewart, którzy do tej pory nie mieli gdzie podzielić się swoim bólem. Lahl zauważa, że dziś zwracamy uwagę tylko na ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Jej zdaniem nikt nie zwraca uwagi na dzieci, które nie mają szans poznać swojego ojca. Stewart opowiada na filmie, że nie miała tak dobrej relacji z mężem swojej matki jak biologiczne dziecko jej ojczyma i matki. Po rozwodzie rodziców wystąpił on tylko o opiekę nad jej przyrodnią siostrą. Podobną historię opowiada Barry Stevens, który dowiedział się, że jego biologicznym ojcem jest anonimowa osoba, dopiero po śmierci mężczyzny, który go wychowywał. On również przyznaje, że ma problemy z własną tożsamością i chciałby poznać rodzinę swojego ojca i jego samego.
Lahl zwraca uwagę, że jest różnica między adoptowanymi dziećmi a tymi poczętymi z banku spermy. „W przypadku dzieci adoptowanych wiemy, że z jakiś powodów były one niechciane. Jednak w przypadku oddawania nasienia czy jajeczka, mamy do czynienia z oddaniem części swojego ciała bez zastanawiania się, że oddajemy swoje dzieci”. Reżyserka ma nadzieję, że jej film pokaże pewien problem, który jest dziś tabu. Jedna z bohater filmu mówi, że chce po prostu spojrzeć swojemu ojcu w twarz bo patrząc w lustro nie wie do kogo jest podobna. Ten film może otworzyć jeszcze jedną furtkę. Trudno uwierzyć by mężczyźni, którzy sprzedali swoje nasienie nie zastanawiali się nad tym jak wygląda ich dziecko.
Ł.A/LSN/ anonymousfathersday.com

