Von Hagens swój koszmarny sklep  umieścił przy stałej wystawie splastyfikowanych ciał ludzkich „Plastinarium”.  Nie przejmuje się krytyką jaka zewsząd go spotyka. Zawsze ma na nią jedną odpowiedź. - Eksponaty mają służyć rozwojowi nauki, więc do ich kupna będą uprawnieni tylko lekarze, profesorowie anatomii oraz instytuty naukowe oraz medyczne – zarzeka się.

Niemiec zapewnia, że jego preparaty mają służyć nauce i studentom szkół medycznych. Regularnie wywołuje przy tym skandale, by nagłośnić swoje „Plastinarium”. Przeciw sprzedaży części ludzkiego ciała zaprotestowały ostro niemiecki Kościół katolicki oraz wspólnoty protestanckie.

W 2002 r. „Doktor Śmierć” (jak Niemca określają media) na oczach pół tysięcznej widowni w londyńskim teatrze przeprowadził pierwszą od 170 lat na Wyspach Brytyjskich publiczną autopsję. Dwa lata później Niemcami wstrząsnęła informacja podana przez tygodnik „Der Spiegel”. Gazeta ujawniła , że lekarz-skandalista wykorzystuje do plastyfikacji ciała zgładzonych chińskich więźniów politycznych. Oskarżeniom Von Hagens od razu zaprzeczył.

mm/Gazeta.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »