Ciało pracownika gazety "El Tiempo de Durango" odnaleziono na opuszczonym terenie w mieście Durango, na północy Meksyku. Taką informację podały tamtejsze lokalne władze. Antuna został uprowadzony we wtorek rano.

Pracownik biura prokuratora generalnego Ruben Lopez nie chciał udzielić oprócz tego żadnych dodatkowych informacji. Nie chciał też powiedzieć wprost, że Antuna zginął, bo naraził się narkotykowe mafii.

Tymczasem sam dziennikarz narzekał w rozmowie z redakcyjnymi kolegami, że otrzymywał wiele telefonów z pogróżkami. Według jednego z menedżerów gazety, Fernando Mendozy, przy zwłokach Antuny znaleziono wiadomość, mówiącą, że dziennikarz zginął, bo przekazywał informacje wojsku. Pięć miesięcy temu jego dom został ostrzelany. Śledczy, którzy po jego doniesieniu zajmowali się tą sprawą orzekli, że jego dom nie był celem żadnego ataku... został trafiony w wskutek innej strzelaniny

Organizacja Reporterzy bez Granic wydała oświadczenie, w którym ubolewa, że Antuna nie otrzymał ochrony, choć władze wiedziały, iż dostaje pogróżki. Zdaniem międzynarodowych organizacji zajmujących się mediami, Meksyk jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów dla dziennikarzy. Zwłaszcza dla tych, którzy demaskują narkobiznes.

 

mm/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »