Rząd ma więc dwa miesiące na przynajmniej przygotowanie rządowego projektu regulacji w sprawie zapłodnienia in vitro. Raczej nie wystarczy tu projekt programu zdrowotnego nie reguluje on bowiem kluczowych dla prawa kwestii statusu moralnego i prawnego ludzi na najwcześniejszym etapie ich rozwoju. A bez tego trudno mówić o jakichkolwiek całościowych uregulowaniach bioetycznych.
Ultimatum KE mocno stawia zatem obowiązek ustanowienia prawa dotyczącego in vitro, a nauczanie Kościoła czy świadomość problemów moralnych, jakie z tą procedurą są związane uświadamia, że nie może być innych moralnych i rozsądnych rozwiązań prawnych, niż całkowity zakaz zapłodnienia in vitro. A zatem panie i panowie posłowie, do roboty. Nie czekajcie na decyzje Tuska. Wprowadźcie najpierw moratorium na mrożenie ludzi na najwcześniejszym etapie rozwoju, a później spróbujcie zakazać tej niemoralnej i przyczyniającej się do śmierci tysięcy osób procedury.
Tomasz P. Terlikowski
