Fronda.pl: Dzisiaj Fundacja Pro - Prawo do Życia zorganizowała pikietę pod Belwederem w momencie, gdy rozpoczynał się międzynarodowy Kongres Praw Dziecka, organizowany przez Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka. Dlaczego?
Marcin Musiał (Fundacja Pro - Prawo do Życia): Ustawowym obowiązkiem Rzecznika Praw Dziecka jest obrona dzieci już od momentu ich poczęcia. Niestety praktyka pokazuje, że p. Michalak nie jest rzecznikiem wszystkich dzieci, gdyż nienarodzonych nie chce bronić. Podczas dyskusji nt. ustawy, która miała zakazać zabijania chorych dzieci, p. Michalak stwierdził, że nie będzie angażował się w "spory polityczne". Naszym zdaniem jest to jawne zaniedbanie i przeciwstawienie się zasadom, których powinien strzec.
Czego w takim razie oczekujecie od Rzecznika Praw Dziecka?
Oczekujemy tego, aby bronił wszystkich dzieci, również nienarodzonych. Jeżeli p. Marek Michalak swojej misji nadal nie będzie wypełniał, powinien zrezygnować ze swojej funkcji.
Jakie konkretne kroki może podjąć Rzecznik?
Chodzi chociażby o zwykłą pomoc dla środowisk pro-life. Wielokrotnie zwracaliśmy się o poparcie dla naszych akcji i nigdy go nie uzyskaliśmy. Czy to przy okazji inicjatywy ustawodawczej, czy wystaw i pikiet.
Może miał zastrzeżenia do zbyt agresywnej retoryki?
Nie sądzę. Rzecznik zachowuje się tak samo, niezależnie od formy obrony życia, jaką przyjmujemy. Przecież projekt ustawy, który zakazywał zabijania chorych dzieci był inicjatywą ponad podziałami politycznymi i poparli go członkowie różnych partii. Rzecznik po prostu nie podejmuje działań do których jest zobowiązany. Nasza dzisiejsza pikieta była zorganizowana przed Belwederem, ponieważ właśnie tam odbywa się międzynarodowy kongres poświęcony obronie praw dzieci. Marek Michalak przekonuje w wywiadach, że klaps i bicie dzieci to najgorsza możliwa zbrodnia, jaką można popełnić i nie mieści mu się to w głowie. Jak widać, mieści mu się już w głowie, że dzieci można zabijać.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
FUNDACJA PRO - PRAWO DO ŻYCIA ROZPOWSZECHNIA RÓWNIEŻ PLAKATY INFORMUJĄCE O DECYZJACH (A RACZEJ ICH BRAKU) RZECZNIKA PRAW DZIECKA:

