Marta Brzezińska: Co środowiska narodowe planują na 13 grudnia?
Artur Zawisza: Ruch Narodowy, zgodnie z zapowiedzią ze Święta Niepodległości, organizuje 13 grudnia wiece w całym kraju. Już teraz można znaleźć kilkanaście zapowiedzi takich eventów w miastach wojewódzkich i powiatowych pod hasłami „Idzie antykomuna” czy „Zdelegalizować SLD”. Rama interpretacyjna dla wszystkich tych wieców w całej Polsce jest następująca: rzucamy interpretacyjny pomost pomiędzy starą a nową komuną. „Stara” to 13 grudnia 1981 i związane z tym wydarzenia historyczne, zaś „nowa” to dzisiejsze ekscesy i prześladowania wobec organizacji narodowych, młodzieżowych, patriotycznych.
No dobrze, ale manifestację na 13 grudnia, podobnie jak w ubiegłym roku, zapowiada także Prawo i Sprawiedliwość. Czy planowane przez narodowców wiece są w jakiś sposób konkurencyjne dla marszu Jarosława Kaczyńskiego? Nie moglibyście pójść razem? Choć mając w pamięci słowa posła Adama Lipińskiego...
Prawo i Sprawiedliwość jest opozycją parlamentarną i oczekiwalibyśmy od niej czegoś więcej, aniżeli maszerowania. Mianowicie, pogłębionej aktywności merytorycznej w postaci projektów ustaw. Ruch Narodowy jako oddolna i dynamiczna struktura sieciowa nie organizuje się w jednym miejscu, ale jak Polska długa i szeroka. Pewną kulminacją wydarzeń, jakie planujemy na 13 grudnia będzie marsz w Łodzi w sobotę 15 grudnia. W marszu weźmie udział także kierownictwo Młodzieży Wszechpolskiej i ONR.
A co z wypowiedzią Lipińskiego? Odebraliście ją jako zdecydowane wykluczenie możliwości wspólnego demonstrowania?
Oczywiście jest nam przykro z powodu wypowiedzi wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego. Przypomnę, że delegacja tworzącego się wówczas Ruchu Narodowego uczestniczyła w marszu w obronie wolnych mediów, na którego zakończenie przemawiał Jarosław Kaczyński. Wykazaliśmy się solidarnością, jakiej nam się odmawia. To jednak po głębszym zastanowieniu może nie dziwić, bo myśląc o 13 grudnia, pamiętamy także o tym, że pomiędzy stanem wojennym a obecną nową komuną był 13 grudnia 2007, czyli podpisanie obierającego Polsce suwerenność Traktatu Lizbońskiego, który był m.in. dziełem Prawa i Sprawiedliwości, jako klubu parlamentarnego, który w większości zagłosował za przyjęciem traktatu. Można go było wówczas zablokować.
Nie myśli Pan, że w jakiś sposób niechęć PiS jest spowodowana powstaniem Ruchu Narodowego i obawami, że może się on z czasem przekształcić w polityczną frakcję, która będzie stanowiła konkurencję dla partii Kaczyńskiego?
Głównym problemem Polski jest prezydentura Bronisława Komorowskiego i premierostwo Donalda Tuska, a nie Prawo i Sprawiedliwość. W okolicach zeszłorocznego Marszu Niepodległości w artykule dla „Rzeczpospolitej” użyłem sformułowania „prawica maszerująca”, które następnie zostało powtórzone w innym przemówieniu przez Jarosława Kaczyńskiego. Jest pewna zbieżność, ale zachowujemy się pluralistycznie. PiS organizuje jeden marsz centralny w Warszawie, zaś Ruch Narodowy co najmniej kilkanaście przedsięwzięć w wielu miastach Polski. Byłoby dobrze, gdybyśmy się uzupełniali. Gdyby przeważyła nadmierna nerwowość, to byłoby nam jeszcze bardziej przykro.
Rozmawiała Marta Brzezińska
