- Młodzi ludzie potrzebują punktu odniesienia, to buduje ich pewność siebie – mówi socjolog kultury z UMK w Toruniu Tomasz Szlendak. Uważa on, że szukają jednak własnych symboli całkowicie ignorując narodowe.
- Z palety symboli wybierają te związane np. z kibicowaniem czy neoplemionami popkulturalnymi i wsadzają do swego tożsamościowego plecaka. Prędzej młody Polak założy taki plecak rycerza Jedi niźli wrzuci do niego biało-czerwoną flagę – mówi socjolog.
Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem Szlendak, młodzi Polacy wstydzą się swojej tożsamości, bo odcinają się od polityki. - Nasze państwo, jak rzadko które, jest niezwykle zrośnięte z narodowością i symboliką narodową. Jeśli wstydzimy się polityków, to zaczynamy się także wstydzić swojego państwa, a państwo w Polsce równa się naród i koło się zamyka – tłumaczy socjolog w rozmowie z "Dziennikiem".
Co, jego zdaniem, może zmienić taki stan rzeczy? Konsekwentna budowa marki "Polska" i promocja kraju w oderwaniu od polityki. - Jeśli będziemy się skutecznie promować za granicą, może się to automatycznie przełożyć na uwielbienie Polaków dla swojego kraju i siebie samych – uważa Szlendak i zaznacza, że dobrą okazją do tego może być np. Euro 2012.
Socjolog dodaje jednak, że jego zdaniem nie obejdzie się bez większego dystansu i rozmachu w kreowaniu nowych symboli. Szkoła wpaja szacunek do nich, ale przez to młodzi zatracają z nimi kontakt. Aby symbole pociągały muszą, zdaniem Szlendaka, być lepiej wykorzystywane. Doda ubrana w biało-czerwoną flagę? Dlaczego nie, w USA celebryci dumnie obnoszą się z gwieździstym sztandarem - uważa socjolog.
AJ/Dz
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




