Komisja Europejska stwierdziła, że "oskarżenie rockmana o bluźnierstwo jest niezgodne z europejskimi wartościami; z kolei krajowe przepisy dot. bluźnierstwa choć są wewnętrzną sprawą kraju, to muszą być jednak zgodne z umowami międzynarodowymi".
Przypomnijmy: w Polsce toczy się włąśnie proces w II instancji Adama Darskiego (w I go uniewinniono). Powodem oskarżenia było zachowanie muzyka. W 2007 r. na koncercie w Gdyni Darski podarł Biblię, której kartki rozrzucił ze słowami: "Żryjcie to g...o!". Nazwał też ją "kłamliwą księgą", a Kościół katolicki - "największą zbrodniczą sektą". Kilka dni temu KE wzięła Darskiego w obronę. To wywołało oburzenie polityków PiS: posła na Sejm RP Andrzeja Jaworskiego i posła do Parlamentu Europejskiego Tomasza Poręby. Uznali oni za skandal fakt, że KE oceniła oskarżanie zespołu muzycznego o obrazę uczuć religijnych jako niezgodne z wartościami Unii.
- Absolutnie nie jest rolą KE wypowiadanie się na te tematy, które naruszają suwerenność państw członkowskich, jeśli chodzi o wolność słowa i prawa obywatelskie, wywierając jednocześnie presję na polski niezawisły sąd, który ma rozstrzygnąć sprawę Darskiego - stwierdzili politycy PiS w oświadczeniu. Zapowiedzieli jednocześnie, że będą od KE żądać informacji nt. tego, "kto stoi za tym bulwersującym stanowiskiem".
Onet.pl dowiedział się, że polityk PiS Tomasz Poręba już pisze interpelację do Komisji Europejskiej z prośbą o wskazanie podstawy wydania oświadczenia dot. Nergala. - Gdy poznam stanowisko KE, a udzielenie przez nią odpowiedzi zajmie prawdopodobnie od 3 do 5 tygodni, to podniosę ten temat na forum swojej frakcji w PE (czyli Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.), a następnie być może też na forum komisji prawnej i petycji PE - mówi Onetowi Poręba.
Apel KE to policzek nie tylko dla katolicyzmu (polskiego) ale również dla prawa krajowego, które jak widać jest pod stałą inwigilacją europejskich mocodawców.
sm/Onet.pl
