RadarOnline.com dowiedziało się od źródeł zbliżonych do sztabu wyborczego Romneya, że poważnie rozważał kandydaturę Rise na wiceprezydenta. Miała ona dodać wiedzy o sprawach zagranicznych ekipie republikańskiej, ale także przysporzyć jej głosów kobiet i Afroamerykanów. Jednak ostatecznie Romney z Rise zrezygnował z powodu jej poglądów obyczajowych.
Condoleeza Rise od dawna określa się jako „umiarkowanie pro choice”, a jej wypowiedzi nie pozostawiają wątpliwości, że przyznałaby parom jednopłciowym część uprawnień małżeńskich. Polityk nie zgodziła się także, na potrzeby kampanii, wycofać się choćby z części swoich przekonań. I właśnie to miało pozbawić ją szans na bycie wiceprezydentem.
Doradcy Romneya ostrzegli go bowiem, że jeśli mianuje on Rise na kandydata na wiceprezydenta natychmiast utraci poparcie „ultrakonserwatystów”. I rzeczywiście, gdy tylko takie sugestie pojawiły się w przeciekach, republikańscy konserwatyści natychmiast wzniecili bunt. Ostatecznie więc kandydatem na wiceprezydenta został wspierany przez obrońców życia Paul Ryan.

