Wchodząc na specjalną podstronę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na portalu Allegro można spodziewać się ciekawych, wyjątkowych przedmiotów podarowanych przez różne znane postacie ze świata kultury, sportu, polityki, biznesu. Wiadomo, że wiele osób chce wesprzeć chore dzieci, a działalność WOŚP właśnie powinna temu służyć.
Tymczasem widząc upublicznione oferty można mieć wrażenie, że akcja firmowana przez Owsiaka i spółkę to świetne miejsce na wygłupy i tanią autopromocję celebrytów. Wyświetliły mi się takie oferty jak „Mizianie brzuszka Józka Łobuzka” lub „Czochraj Julkę, człowiek…”. Obie dotyczą kotów. W drugim przypadku mamy załączone niby zabawne zdjęcie kota z napisem „Dziś robię za Julka Owsiaka… ale już powoli nie ogarniam”.
I chyba rzeczywiście Owsiak nie ogarnia tego całego zamieszania, bo wśród polecanych przez niego ofert znajdujemy takie „atrakcje” jak np. „Fotel 366 Chierowskiego z autografem J. Owsiaka”, czy „Sierra ze wspomnień Jurka Owsiaka”. Dodam, że chodzi o stary fotel i stary model forda Sierra. Takich foteli w sumie jest aż 15 na oddzielnych licytacjach i wszystkie z autografem Jurka!
Ale jeśli ktoś nie lubi kotów ani staroci ten może wylicytować tak wspaniałą atrakcję jaką jest „Przejazd po ulicach Warszawy zabytkową śmieciarką”. Z pewnością wielu uważa Owsiaka za bohatera, więc powinni oni nie tylko zbierać różne graty z jego autografem, lecz przede wszystkim wylicytować jeden z jego pięknych portretów, a do wyboru jest ich aż 26!
Niby wielu celebrytów wspiera akcję WOŚP, lecz trudno doszukać się jakiegoś wyjątkowego poświęcenia z ich strony, by na chore dzieci przekazać coś cennego. Dla przykładu widzę ofertę „Tete-a-tete online z Wojciechem Mannem”, czy „Trening i bieg z Arturem Rojkiem”. W przypadku dziennikarza radiowego chodzi o godzinną rozmowę „za pomocą jednego z komunikatorów internetowych”, natomiast wokalista oferuje bieg na dystansie 15 km w Mysłowicach lub Katowicach. Obie licytacje są polecane przez Fundację WOŚP i zajmują zaszczytne miejsce na podstronie.
Nietrudno znaleźć coś ze świata polityki. Wielką atrakcją jest oferta pod nazwą „Donald Tusk – hulajnoga elektryczna z autografem”. Widzimy też „Wyjątkową kolację z Januszem Palikotem”. Biorąc pod uwagę fakt, że lider PO to jeden z najbogatszych polityków w Europie, a Palikot jest majętnym biznesmanem produkującym alkohole, to ich poświęcenie dla chorych dzieci nie jest nadzwyczajne. Zadziwiające, że za hulajnogę Tuska, którą prawdopodobnie hulał po europarlamencie, trzeba zapłacić prawie 100 tysięcy złotych, a za wyjątkowy wieczór z Palikotem, który kiedyś zasłynął z tego, że wymachiwał sztucznym penisem, straszył pistoletem i do studia TVN przyniósł ociekający krwią świński łeb, trzeba wyłożyć prawie 40 tys. złotych. Wzywał on też na łamach „GW” do walki z Kościołem, który ponoć stanowi największą przeszkodę dla Zjednoczonej Europy. Ale któż o tym dzisiaj pamięta?
Na koniec z przykrością muszę stwierdzić, że mizianie brzuszka Józka Łobuzka choć warte zaledwie 5 zł, a czochranie Julki 1 zł, to niestety nie ma chętnego!
P.J.Z.
