Zanim wzięto od matki małą Jessę, jej serce wciąż biło. Kobieta, która już raz straciła dziecko w wieku prenatalnym, mówi, że jest zszokowana odmową pomocy córce w oddychaniu. - Patrzyłam na lekarza i pytałam z niedowierzaniem. Pan mi po prostu mówi, że nie zamierza nic zrobić by pomóc przeżyć mojej córce? - wspomina Franklin. - W odpowiedzi usłyszałam, że gdybym się domagała pomocy w oddychaniu dla tak małego dziecka, które ważyło około jednego funta, to by oznaczało tortury dla dziecka. Tymczasem dzieciom, które ważyły jeszcze mniej, pomagano w ten sposób – dodaje.
Franklin nie może się pogodzić z podejściem lekarzy. - Kiedy wzięto małą ode mnie, była tak długo poza moimi oczami aż odeszła. Nie wiem ile razy jeszcze traciła oddech. Mimo wszystko, oni nie zdecydowali się podać jej respiratora, aby choć trochę jej pomóc i spróbować walczyć o jej życie. - mówi. Według matki serce jej dziecka biło przez półtorej godziny zanim zmarło.
Doktor Kenny Robbins ze szpitala River Oaks odmówił portalowi Lifesitenews.com odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie podjął próby leczenia. Matce zmarłej dziewczynki powiedział jedynie, że rodzice mogą decydować o resuscytacji powyżej 23 tygodnia życia dziecka. Jeśli natomiast dziecko ma mniej, istnieje poważne zagrożenie, że nawet gdyby przeżyło, mogłoby mieć poważne komplikacje.
Robins dodał, że cała procedura została zachowana w oparciu o naukowe standardy neonatologii, czyli nauki o leczeniu noworodków, a także w oparciu o etyczne standardy przygotowane przez zespół etyków katolickich. - Nie można już bardziej restrykcyjnie bronić życia, niż my to próbujemy robić – powiedział.
Doktor Paul Byrne, dyrektor pediatrii i neonatologii ze Szpitala St. Charles Mercy w Oregon nie zgadza się z tą opinią. - Nie ma żadnych dowodów na to, że istnieje jakiś wiek skazujący wcześniaka na śmierć - mówi. Generalnie, im młodszy i mniej ważący jest noworodek, tym mniej ma szans na przeżycie. Jednak Byrne zna przypadek 18-tygodniowego wcześniaka, który przeżył.
Dlaczego zatem nie podjęto próby ratowania ludzkiego życia? - Mojej córce nie chciano pomóc tylko dlatego, że istnieją statystyki dające nikłe szanse na przeżycie wcześniakom w jej wieku – mówi rozżalona Franklin. - Ktoś musi się temu sprzeciwić i powiedzieć lekarzom, że nie mogą bawić się w Bogów i decydować o tym, kto ma przeżyć, a kto tego prawa mieć nie może – dodaje.
JaLu/Lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

