Czy Dezerter wiele stracił po 89 r. na piratowaniu swoich płyt?
Trudno to ocenić, bo nie było możliwości weryfikacji takich danych. Fakt, że spotykaliśmy mnóstwo kaset magnetofonowych, które były pirackie. Właściwie w każdym mieście ktoś inny piracił. Ale my nie jesteśmy zespołem "popularnym", więc nas trudno porównać z tymi z radia i telewizji.
Czy twórczość twojego zespołu jest teraz dobrze, prawnie chroniona?
Jakoś sobie z tym radzimy. Generalnie jest większa świadomość praw autorskich wśród ludzi zajmujących się wydawnictwami. A u obywateli różnie to bywa. W każdym razie jest odpowiednia ilość przepisów, na które można się powołać w przypadku jawnego naruszenia praw.
Czy dajecie społeczności internetowej przyzwolenie do kopiowania i rozpowszechniania swoich piosenek? Na jakich zasadach?
Tu jest pewne rozróżnienie pomiędzy tych którzy rozpowszechniają muzykę, czy obraz np. z koncertu na którym byli i na tych, którzy w dniu premiery nowej płyty od razu udostępniają ją w sieci. Jeżeli zespół rok pracował nad nowym materiałem, potem za konkretną kwotę nagrywał w studiu jest zrozumiałe, że chętnie odzyskałby poniesione koszty. Jeżeli płyta jest rozpowszechniana za darmo w sieci jest spora szansa, że autorzy i wykonawcy będą poszkodowani finansowo. Nie myślę tu nawet o zarabianiu, ale o zwróceniu sobie dość wysokich kosztów. W takim wypadku nie jest to korzystne, bo w końcu będzie coraz mniej płyt z dobrą muzyką, a w moim mniemaniu nawet już tak jest. Jednak nie zawsze materiał z nowej płyty jest tak bardzo tajny. My swoją ostatnią płytę studyjną udostępniliśmy w sieci, do odsłuchania, na kilka dni
przed premierą. Komu się spodobała - mógł ją kupić.
Co sądzisz o deklaracji podpisania przez polski rząd porozumienia ACTA?
Każde prawo, które jest tworzone i podpisywane ponad głowami obywateli jest dla mnie podejrzane. Skoro było ukryte, to dla mnie jednoznaczne, że jest coś do ukrycia. takiego postępowania ja nie mogę tolerować. Dlatego rozumiem ruch sprzeciwu. Coś tu nie gra. A nawet śmierdzi! Podejrzewam, że chodzi tu o możliwość większej kontroli społeczeństwa. Nie miałem okazji dokładnie przeczytać zapisów ACTA, ale na pewno nie chodzi tu o obronę moich interesów jako twórcy. Takie przepisy już są i nie widzę chęci w rządzie (w tym czy innym) do przejmowania się nimi w jakiś szczególny sposób.
Pomysłodawcy twierdzą, że ma to być dla dobra twórców i artystów.
Artyści są tu tylko pretekstem, a najsmutniejsze jest to, że umowa była podpisana przez większość krajów i większość opcji politycznych. Porozumienie ponad podziałami? W imię możliwości kontroli społeczeństwa? Nawet jeśli ten rząd to podpisze, kolejne będą z tego chętnie korzystać. Tego akurat jestem pewien. Jak będzie inaczej, odszczekam.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

