Paweł Deresz powiedział, że chciałby się zwrócić do "pana Jarosława Kaczyńskiego", by mu "dostarczył dokumenty". - Czy moja żona, z która przeżyłem szczęśliwie ponad 33 lata została zamordowana, czy została zastrzelona - stwierdził Deresz.
- Najwyższy czas, kawa na ławę, nie możemy się bez przerwy bawić w ciuciubabkę. Karty zostały już rzucone. Dzisiejsza komisja pokazała, że jest mnóstwo wątpliwości - dodał, odnosząc się - tym samym - do posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka, gdzie na pytania posłów odpowiadali wojskowi prokuratorzy. Chodziło o szczegóły badań dotyczących ewentualnej obecności śladów materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M.
Według Pawła Deresza posiedzenie komisji sprawiedliwości było "bardzo ważne". - Z jednej strony była dyskusja polityczna, z drugiej merytoryczne argumenty. A na zakończenie był magiel. Jeśli chodzi o prokuraturę, to też mam pewne wątpliwości, że tak długo milczy. Dzisiejsze posiedzenie pokazało, że jest dużo pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Na te odpowiedzi czekam nie tylko ja - podsumował Deresz.
AM/Wp.pl/tvn24.pl
