John Godson wycofał się z tego, jak zagłosował kilka dni temu w sprawie ochrony życia. Dziwna ta decyzja. Co się dzieje w Platformie?

 

- Z tego co wiem jest przeogromna presja wywierana w klubie na posłów PO, którzy zagłosowali inaczej. Teoretycznie Platforma mówi, że jest wolność światopoglądowa i każdy może głosować w zgodzie z sumieniem, ale po głosowaniu nastąpił ogromny wrzask władz partii i łamanie kręgosłupów światopoglądowych. Z tego co pan mówi wynika, że już są pierwsze ofiary takiego działania. Pamiętam, że poseł Godson mówił, że jak będzie nacisk i dyscyplina partyjna przy tym głosowaniu to on odejdzie z klubu PO. Był bardzo zdeterminowany, a teraz mówi, że to sprawy polityczne. Trzeba się zdecydować czy sprawy sumienia są sprawami politycznymi czy nie. Nie można mówić, że się jest pro life i głosować przeciwko pro life. Dla mnie jest to jednak przykłada łamania kręgosłupów.

 

Jeśli PO sugeruje się w swoich działaniach sondażami, a Polacy w większości są za tym aby nie zabijać dzieci chorych, z zespołem Downa. Na czym polega więc problem władz PO, jeśli widzą jakie są tutaj oczekiwania społeczne?

 

- Problem polega na czymś innym. Platforma stara się być w społeczeństwie cool. Nie wchodzi w sprawy sporów zerojedynkowych, chce być tu ani zimna ani ciepła. Ciągle taka, że każdy może sobie ją do rany przyłożyć. W głosowaniu 40 posłów opowiedziało się za dalszymi pracami, a 28 wstrzymało się od głosu. To się okazało niebezpieczne dla władz partii, że oni po prostu wyrazili swoje zdanie. Donald Tusk broni kompromisu, ale kompromisu sprzed 20 lat. Polska poszła już naprzód. On był zawarty wtedy, w określonym czasie. Postawę posła Godsona, który był pastorem odbieram jednak ze smutkiem. Sprawa sumienia nie jest sprawą polityczną.

 

Jak więc pomóc w takiej sytuacji?

 

- Potrzeba modlitwy za tą sprawę i za posłów. Szczególnie za tych, którzy się wahają.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski