Fakt, że Polska jest krajem, który przyjął największą od dziesięcioleci liczbę uchodźców, nie umknął uwadze prasy niemieckiej. "Teraz, przyjmując uchodźców z Ukrainy, Polska „przechodzi samą siebie”. Ciężar pomocy spoczywa na wolontariuszach" - czytamy na łamach Der Spiegel.

"W Europie ma obecnie miejsce największa masowa ucieczka od końca II wojny światowej. Od początku rosyjskiej agresji Ukrainę opuściło 3,7 mln osób. Żaden inny kraj nie przyjął tylu uciekinierów co Polska. Dotychczas schronienie znalazło tam 2,2 mln osób, dziesięć razy więcej niż w Niemczech" - czytamy.

"Narodowo-konserwatywny rząd w minionych latach nie wpuścił do kraju praktycznie nikogo, kto szukał schronienia. Od jesieni władze, stosując siłę, bronią się przed przyjazdem (migrantów) Irakijczyków i Syryjczyków z Białorusi. Większość mieszkańców popiera tę twardą politykę" - czytamy dalej.

"A teraz, w ciągu zaledwie kilku dni, powstała zadziwiająca kultura powitania. Cały kraj, jak się wydaje, przechodzi w tych dniach sam siebie. Wolontariusze nadrabiają to, czego nie robi państwo. Pytanie brzmi, jak długo taki układ może funkcjonować" - podkreślają autorzy artykułu.

Autorzy podkreślają rolę prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, który "pomaga, gdzie tylko może". Wskazują, że władze Przemyśla są wspierane przez armię wolontariuszy.

W ocenie autorów artykułu Polska w ostatnie dni przemieniła się w "jedną wielką organizację pozarządową". Podkreślono, że pomocy uchodźcom udzielają także przedstawiciele diaspory ukraińskiej. Jeszcze przed inwazją w Polsce mieszkało około miliona obywateli Ukrainy.

jkg/deutsche welle