Aktor ucieka za granicę przed ciężkimi podatkami nakładanymi przez nowe władze Francji na najbogatszych. Jednym ze sztandarowych projektów prezydenta Francois Hollande'a jest obłożenie dochodów powyżej miliona euro aż 75-procentowym podatkiem.
Na informację o tym, że Depardieu planuje wyjazd do Belgii, ostro zareagował francuski premier Jean-Marc Ayrault, który użył obraźliwych słów wobec aktora, nazywając decyzją Depardieu "żałosną" i "niepatriotyczną". Wskazał, że aktor ucieka z kraju, gdy wszyscy Francuzi muszą zgodnie płacić większe podatki celem pokrycia rosnącego długu państwa.
- Żałosne? To nazywasz żałosnym? - odpowiedział Depardieu, pisząc list do francuskiej gazety "Le Journal du Dimnache". - Wyjeżdżam, bo wy uważacie, że należy karać ludzi za sukces, talent, twórczość. Czy to nie jest właśnie żałosne? - stwierdził aktor.
Depardieu dodał, że na emigrację udali się znacznie bardziej bogaci Francuzi, ale tylko on został tak bardzo "obrażony". Aktor zaznaczył, że od kiedy zaczął pracować w wieku 14 lat jako pomocnik drukarza, zapłacił francuskiemu państwu łącznie 145 milionów euro podatków.
- Teraz nie mamy już tej samej ojczyzny - napisał Depardieu. - Nadal będę kochał Francję i jej publikę, ale nic mnie już tu nie trzyma - dodał jeden z najbardziej znanych francuskich aktorów.
Depardieu oznajmił również, że odda francuski paszport i kartę ubezpieczenia społecznego. - Kim pan jest panie Ayrault, premierze pana Hollande, by mnie osądzać? Pomimo moich ekscesów, mojego apetytu i mojej miłości do życia, nadal jestem wolnym człowiekiem - zripostował aktor.
AM/tvn24.pl/Reuters
