"Wydaje się, że Gérard naprawdę zamieszka z nami, a nie w Groznym, Sarańsku, Tiumeniu, Udmurtii czy Moskwie, gdzie był gorąco zapraszany. To u nas kupił działkę" - napisano na stolby.com, oficjalnej stronie miejscowości Białe Słupy (Biełyje Stołby), która leży w pobliżu Moskwy.'
Francuski aktor kupił tam 7 hektarów ziemi, co miało go kosztować ponad 10 tys. dolarów (co na francuskie ceny jest wyjątkowo tanim zakupem). Wybrał teren na chronionym osiedlu, gdzie stoi osiem domów. Mogą tam zamieszkać jedynie ludzie związani z branżą filmową, bo teren należy do Rosyjskiego Państwowego Funduszu Filmowego "Gosfilmofonda". Jego szef Nikołaj Borodaczew, to przyjaciel Depardieu.
- W liście do Putina napisał, że chce kupić dom pod Moskwą, ale kiedy zobaczył naszą przyrodę, brzozy, staw, w którym pływają dzikie kaczki i nutrie, gdzie można łowić ryby, zdecydował się osiedlić u nas. Powierzył mi swoje pieniądze i polecił zbudować duży, piękny, drewniany dom w stylu rosyjskim - Borodaczew opowiada "Komsomolskiej Prawdzie".
Wylano już fundamenty i postawiono domek dla gości, gdzie aktor będzie mógł się zatrzymać, gdy zawita do wioski w trakcie budowy swojej nowej posiadłości.'
Borodaczew zapewnia, że aktor podjął decyzję zamieszkania w Rosji, zanim otrzymał obywatelstwo tego kraju. - Nie chodzi tu o uniknięcie płacenia podatków we Francji. Mówił o budowie domu już trzy lata temu. On lubi w Rosji to, że łatwo się z nami dogadać, niezależnie od pozycji społecznej i finansowej. Mówi też, że nigdzie nie widział takiej wewnętrznej wolności jak u Rosjan, a przy okazji zakochał się w naszej kuchni - zdradza jego przyjaciel.
Zależy, co kto lubi. W końcu byli i tacy, którzy zakochiwali się w wujku Joe, to niby dlaczego teraz nie można w Putinie?
AM/tvn24.pl
