Demre jest rodzinnym miastem Świętego Mikołaja z Miry, którego legenda zostanie w późniejszych wiekach rozwinięta w opowiadanie o postaci tzw. „Świętego Mikołaja”. Niestety, to co popularyzowane jest jako życie św. Mikołaja, nie ma z prawdą wiele wspólnego.
Myra, to dawna nazwa obecnego miasta Demre. Tak mówili na to miejsce mieszkający tam Grecy, których jednak przymusowo przesiedlono w 1920 roku, podczas wymiany ludności między Grecją i Turcją. O dawnych mieszkańcach przypominają dziś opuszczone greckie domostwa i kościoły. Demre i regiony Kalkan , Kas i Kaya , to jakby opuszczone miasta duchów. Ten niezwykle żywy i niegdyś ważny region Biznacjum, obecnie zamieszkuje niewielu tureckich rolników.
Miejsce to, o korzeniach z epoki brązu, kolonizowane było przynajmniej od IV wieku przed Chrystusem. Ulokowana strategicznie Myra była jednym z najpotężniejszych miast. Jako łakomy kąsek została zaatakowana przez Persów, hellenzowana przez Greków, a ostatecznie kontrolował ją Rzym. W Bizancjum stanowiła ważny port i sanktuarium Św. Mikołaja Cudotwórcy. W XI wieku, kiedy Seldżucy zdobyli to miasto, kości św. Mikołaja zostały skradzione i wywiezione przez kupców do Bari w południowych Włoszech.
Błoto
Mniej więcej 700 lat temu, fala błota grubości 18 metrów, pochodząca z szalejącej rzeki Myros, zalała to miasto. Pozostało tylko to co było zbudowane najwyżej, kościół św. Mikołaja, część rzymskiego amfiteatru i grobowce wykute w skalistych wzgórzach. Turcja zwlekała z wykopaliskami, które tak jasno przypominają chrześcijańskie piękno tych miejsc. Archeolodzy po raz pierwszy zaczęli na dobre pracować w 2009 roku, zaczynając od tych punktów, gdzie radar ujawnił anomalie których kształt i rozmiar sugerował ściany budynków.
Kaplica
Najnowsze wiadomości o wykopaliskach pokazują niesamowite znalezisko. Spod starożytnego błotka łopaty archeologów odkopały kompletnie zachowaną bizantyńską kaplicę z XII-XIV wieku. W XIII w. Myra była już w dużej mierze porzucona. Tę małą budowlę zbudowano używając kamieni powtórnie użytych z bogatych niegdyś budynków i grobowców.
Jedna z jej ścian ma okno w kształcie krzyża, tak że podczas słonecznego świtu, światło pięknie pada na mensę ołtarza. Wewnątrz jest fresk, który jest bardzo nietypowy dla Turcji. Przedstawia scenę „Deesis” co w języku greckim oznacza "modlitwa" lub "błaganie”. Jest to do dzisiaj częsty motyw bizantyjskiej i prawosławnej ikonografii, niemniej ten z fresk Myra jest bardzo oryginalny. Zazwyczaj wizerunki te pokazują Chrystusa Pantokratora (Wszechmogącego) siedzącego na tronie, ze zwojem w ręku, w otoczeniu jego matki Maryi i św. Jana Chrzciciela, których ręce są puste. Tymczasem w Mirze zarówno Jan jak i Maria trzymają zwoje z tekstem. Byli oni i są w kościele wschodnim uważani za największych wystawienników, w Niebie modlących się za ludzi, stąd ich obecność obok Chrystusa.

Integralność strukturalna zachowanej budowli sugeruje, że może mieć w dużej mierze nienaruszone podziemia. "To oznacza, że możemy znaleźć tak zachowane miasto, jak Pompeje," powiedział Nevzat Cevik, archeolog z Uniwersytetu Akdeniz, dyrektor wykopalisk. Obecnie wykupywane są nieruchomości od lokalnych mieszkańców, aby zapobiec nielegalnym wykopaliskom, choć sądząc z niedostatku artefaktów znalezionych dotąd, ewentualni złodzieje mogą być rozczarowani. Ostatni mieszkańcy Miry, wydaje się, nie byli zaskoczeni błotem tak jak mieszkańcy Pompejów lawą Wezuwiusza i zdążyli wyjechać, zabierając ze sobą cenne przedmioty.
MP/nytimes.com
