Prezydent oświadczył bowiem dziennikarzom tego tygodnika, że jeśli wybory wygra Prawo i Sprawiedliwość, to on wcale nie wskaże Jarosława Kaczyńskiego na premiera. – Mam suwerenne prawo wybrać kandydata na premiera. Lider zwycięskiej partii ma największe szanse, ale nie ma gwarancji – mówi Bronisław Komorowski w wywiadzie dla „Newsweeka”.
- Mam nadzieję, że po jesiennych wyborach będę mógł powierzyć misję tworzenia rządu zwolennikom modernizacji, ale i zdrowego rozsądku - mówił Komorowski. A gdy dziennikarze zapytali go, czy w razie w razie zwycięstwa PiS Jarosław Kaczyński ma szanse na fotel premiera, prezydent zasugerował, że nie. – Proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na to pytanie – oznajmił.
I jakoś nie słychać wycia mediów o zagrożonym państwie prawa. „Polityka”, „Gazeta Wyborcza” nie ostrzegają przed odrzuceniem zasad demokracji. A nie słychać, bo platformerskim dziennikarzom nigdy nie chodziło o demokracje, a jedynie o to, by salon wciąż był przy żłobie, i by nic mu nie groziło.
BSz/Newsweek.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

