Przedstawiając w poniedziałek w Nowym Jorku Michelle Obamę jako główną prelegentkę na imprezie Demokratów, De Niro, który od lat wspiera Demokratów i nigdy nie krył swoich lewicowych sympatii, zwrócił się do małżonek republikańskich kandydatów na prezydenta: "Callisto Gingrich, Karen Santorum, Ann Romney, czy naprawdę sądzicie, że nasz kraj jest gotowy na białą Pierwszą Damę? Za wcześnie jeszcze na to, prawda?". Po aplauzie tłumu, De Niro dodał: „Za wcześnie, nieprawdaż?”. Również czarnoskóra żona De Niro chwaliła Obamę, mówiąc, że nawet prawica musi docenić ją jako Pierwszą Damę. Na sali byli też inni celebryci: Angela Bassett,Ben Stiller, Beyonce i Whoopi Goldberg, którzy finansowo wpierają Obamę. Impreza miała na celu zebranie środków na kampanię prezydenta USA.
Słowa De Niro oburzyły m.in. Newta Gingricha, którzy zarzucił aktorowi brak zrozumienia problemów kraju. „Myślę, że kraj jest gotowy na nową pierwszą damę i nie trzeba jej opisywać w kategoriach rasowych. (...) Tak naprawdę nie chodzi o pierwszą damę, tylko o prezydenta. De Niro jest na tyle bogaty, że prawdopodobnie nie zauważa cen benzyny. Odnosi tyle sukcesów, że prawdopodobnie nie wie, jaka jest stopa bezrobocia” - napisał. Biuro Michelle Obamy uznało, że żart był "niestosowny". Odciął się od niego również sztab wyborczy Baracka Obamy. Aktor wydał więc oświadczenie, w którym przeprosił i napisał, że nie zamierzał nikogo obrazić ani wprawić w zakłopotanie, a zwłaszcza nie Michelle Obamę. Oczywiście (mimo tego, że De Niro to mój ulubiony aktor) De Niro w bezgraniczny sposób pokazuje swoje uwielbienie dla Obamy i jest to momentami nieznośnie. Jedna ma on do tego prawo. To samo robi Chuck Norris, który popiera od lat konserwatystów. Małżeństwo Obamów z pewnością jest zachwycone słowami wielkiego aktora, jednak z uwagi na poprawność polityczną muszą się od nich odciąć. W końcu to prawica dziś zwraca uwagę na...rasizm wypowiedzi (sic!). Czy De Niro zrobił jednak coś złego i obraził żony prawicowych kandydatów? Nie dajmy się zwariować. Poprawność polityczna naprawdę zaczyna pożerać własne dzieci. Szkoda, że coraz rzadziej mamy do czynienia z takimi osobowościami jak Marlon Brando. Jestem przekonany, że aktor zapewne wyśmiałby święte oburzenie amerykańskiej prawicy, która ustami swoich gwiazdorów ( i ja to popieram!) znacznie mocniej uderza w Obamę. Bez trudu można również znaleźć bardzo ostre wypowiedzi o prawicowych politykach, płynące z obozu lewicy. Może jednak artyście teraz zobaczą jakim absurdem jest polityczna poprawność i do czego prowadzi.
Łukasz Adamski

