Danuta Wałęsa po latach rozlicza rozlicza swoje małżeństwo, nie szczędząc gorzkich słów pod adresem byłego prezydenta. - Byłam naiwną dziewczyną, wierzącą ślepo w miłość. Byłam dziewczyną, która uważała, że jeśli ona kocha, to ktoś kocha ją tak samo. I to łam, gdyż nie znajdowałam zrozumienia w tej mojej potrzebie uczucia – wspominała w wywiadzie dla „Gali”. Gorzko dodała, że mąż uważał ją „za swoją własność”.
- Bardzo długo byłam uzależniona od mojego męża. Słuchałam się go, wierzyłam mu we wszystkim. Co powiedział, to było święte – przyznała Danuta Wałęsa. I zarzuciła mężowi, że to nie rodzinę postawił na pierwszym miejscu w swoim życiu.
– To polityka stała się dla męża najważniejsza. A później komputer, Internet... Natomiast dla mnie zawsze ważna była rodzina. Pomagałam mężowi w polityce, ale uważałam, że ważne są dzieci. On po Sierpniu ‚80 niemal nigdy tego nie zauważył. Uważał, że tylko jego praca, jego poświęcenie dla Polski są ważne. A gdzie jego poświecenie dla rodziny?! Dla mojego męża rodzina nie była najważniejsza. W każdym razie nigdy tego nie powiedział, nie okazał – zdradziła była pierwsza dama.
Mimo że przez dom Wałęsów, ze względu na pracę Lecha, przewijały się tłumy ludzi, Danuta czuła się bardzo samotna. – Wokół jest natłok ludzi, obowiązków, ale i tak w tym tłumie człowiek jest sam – mówiła o latach spędzonych z mężem. – Moje małżeństwo tak naprawdę trwało 11 lat... A potem w nasze życie rodzinne weszła polityka, weszli inni ludzie, wielka historia... – dodała.
Z czasem jej uczucia do męża się zmieniły. Teraz jest gotowa się do tego przyznać. – Nie kocham męża aż tak ślepo, jak kochałam go kiedyś... Pamiętam, jak kilka dni po zakończeniu strajku w 1980 roku przenieśliśmy się na Zaspę. Zauważyłam wtedy, że jako rodzina jesteśmy już gdzieś daleko. I tak jest do tej pory. On jest, ale praktycznie go nie ma - wyznała.
Danuta Wałęsa podkreśliła jednak, że siły dodają jej dzieci. – Jestem starym dębem, który jest trochę połamany, poraniony, ale wciąż mocno stoi – powiedziała "Gali".
Lech Wałęsa chyba niezbyt bierze sobie słowa żony do serca. Bardziej poruszony jest tym, że odkąd Danuta Wałęsa dużo czasu spędza poza domem z powodu promocji biografii, w domu nie ma mu kto zrobić obiadu. – Przez 50 lat miałem spokój, byłem ważniejszy. Teraz ważniejsza jest żona. Przychodzę do domu, lodówka pusta, bo ona akurat pojechała na spotkanie autorskie – poskarżył się jakiś czas temu w wywiadzie dla „Wprost”. A Danuta Wałęsa wciąż w głębi serca wierzy w miłość. – Marzy mi się taka idealna miłość. Jestem idealistką do bólu. I zarazem walczę z tym – przyznała.
eMBe/Fakt.pl/Gala
