Czemu akurat komentarz żydowski? Różne narody doszły do kunsztu i maestrii w specyficznych dla siebie dziedzinach. Nikt nie przewyższy Włocha w gotowaniu spaghetti, Francuza w robieniu serów czy Argentyńczyka w tango. Lud wybrany Izraela wyspecjalizował się… w słuchaniu Boga! A to wystarczający powód, by uczyć się czegoś od Starszych Braci w Wierze. Dokładnie w ten sam sposób, w jaki robi to ochrzczony i zakochany w Chrystusie Żyd - Daniel Lifschitz.
Słowo czyli wydarzenie
Lektura żydowskich komentarzy do Pisma Świętego może wprawić w osłupienie. Zwłaszcza ilością interpretacji i wniosków, które autorzy potrafią wyciągnąć z jednego fragmentu, zdania, a czasem z pojedynczego wyrazu zaczerpniętego z Biblii. My - katolicy, nadto przyzwyczajeni do oficjalnych wykładni tekstów objawionych, skłonni jesteśmy przypisywać prawdziwość jednemu tylko komentarzowi.
Naród Izraela podchodzi do lektury Pisma Świętego inaczej. Skąd w łonie duchowości żydowskiej taka liczba szkół i tradycji biblijnych? Dla Izraela Słowo Boga rozbrzmiewa siedemdziesięcioma różnymi znaczeniami. Poza tym, aby odnaleźć dostęp do tego, co zawierają teksty świętej Księgi trzeba mieć tego samego Ducha, który natchnął tych, co je spisywali.
My, Europejczycy i spadkobiercy kultury helleńskiej, jesteśmy skłonni słowo Boga automatycznie kojarzyć z myślą, refleksją lub napomnieniem. Dla wierzącego Żyda słowo Boga jest przede wszystkim wydarzeniem, spotkaniem z Kimś kto do niego mówi. I czeka na odpowiedź.
Izrael opowiada
Gdy po raz pierwszy zetknąłem się z książkami Lifschitza, dałem się urzec jego miłości do Bożego Słowa oraz świeżości i żywotności żydowskiego spojrzenia na biblijny tekst. Wielu moich przyjaciół znalazło w jego książkach nowe spojrzenie na życie: problemy związane z porozumieniem w małżeństwie, trudności w pokonywaniu barier lęku i wzajemnej nieufności, na kłótnie i wysiłek przebaczenia, a szczególnie na niewyobrażalnie trudną dziedzinę wychowania dzieci, rozmawianie z nimi w kwestiach wiary i duchowości.
Opowiadali mi też, jak wiele intuicji zawartych w tekstach Lifschitza dotknęło ich duchowo. Niewiarygodne, ile tekst biblijny ma do powiedzenia dzisiejszemu, komplikującemu wszystko człowiekowi - w sprawach seksu, gniewu, szczerości, zazdrości, wypowiadania niepotrzebnych słów, zarabiania i oszczędzania, hojności i sknerstwa… Sam zresztą w książeczkach Lifschitza odkryłem wiele kapitalnych inspiracji do wykorzystania w kazaniach czy katechezach.
Jest dziś moda na judaika w literaturze. Skupiają się one przede wszystkim na historii najnowszej, holokauście, kwestiach moralnych albo humorze żydowskim. Książki Daniela Lifschitza reprezentują za to świat synagogi i kościoła. Spadkobiercy dwóch Przymierzy zawartych z Bogiem, z drżeniem i czułością otwierają w nich świętą księgę Biblii, w oczekiwaniu aż zabrzmi w duszy ludzkiej głos Boga. Zwłaszcza cykl książek z serii „Izrael opowiada” jest wspaniałą próbą wyjścia poza nasz czysto intelektualny schemat w poznaniu Pisma Świętego. Tym bardziej, że autor sam, jako osoba, spaja w jedno dwa dziedzictwa fascynacji Biblią, dwa nurty wsłuchiwania się w głos Boga.
Żyda droga do Chrystusa
Pochodził ze szwajcarskiej rodziny żydowskiej, w której jednak zamiast Mojżesza i Hioba spotkał Marksa i Nietzsche’go. Studia archeologiczne odbyte na uniwersytetach w Bernie i Genewie obudziły w nim chęć weryfikacji własnej tożsamość i powrotu do korzeni. W 1960 roku Daniel Lifschitz pojechał do Izraela, by zamieszkać w kibucu Nir David i z pomocą finansową rodziny Rothschildów założyć muzeum archeologii śródziemnomorskiej.
Wraz z odkrywaniem samego siebie wzrastała w Danielu chęć uwolnienia się od nihilistycznej pustki. Głód poznania Boga pokierował go do Indii, gdzie zatrzymał się w klasztorze Ramakrishna w Himalajach. Następnie dotarł na wyspę Patmos, gdzie zbliżył się do tradycji prawosławnej. Urzeczony pięknem tamtejszych ikon, zaczął malować. W 1964 roku przeniósł się do Włoch, i tam, poruszony charyzmą księdza Dossettiego, przyjął chrzest, a następnie szukał oparcia w życiu monastycznym, najpierw w Italii, potem w Jerozolimie.
W 1973 roku zamieszkał na Sycylii, gdzie otworzył się na kolejną fascynację życia: piękno ewangelizacji w ramach Drogi Neokatechumenalnej. Nie tylko przeszedł wszystkie etapy neokatechumenalnej inicjacji w wiarę chrześcijańską, ale ze swoją żoną Angelą i pięciorgiem dzieci, oddał się głoszeniu Chrystusa jako katechista wędrowny w Grecji, Turcji, Szwajcarii, Egipcie, Izraelu i w Stanach Zjednoczonych.
Zaczął pisać komentarze biblijne do Księgi Rodzaju i Psalmów, wydobywając z tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej prawdziwe skarby. Od 1986 komentarzy tych napisał kilkanaście: wielką monografię na temat grzechu pierworodnego "Początek historii", 6 tomów komentarzy do Psalmów oraz serię pięciu książeczek z objaśnieniami poszczególnych rozdziałów pierwszej księgi biblijnej Bereszit - Księgi Rodzaju.
Edycję tej właśnie serii rozpoczęło wydawnictwo Fronda, wypuszczając na rynek pierwszy tomik "Stań się, światło!". W lutym ukaże się we druga książka z tego cyklu: "Mężczyzna i kobieta". Następne dwie: "Raj utracony" oraz "Kain i Abel" czekają na swoją kolej.
ks. Robert Skrzypczak
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

