Danii najbardziej zależy na tym, by zahamować przyrost naturalny na świecie, zwłaszcza w krajach biednych i rozwijających się, gdyż przyczynia się on w istotny sposób do zmian klimatycznych - pisze "Rz".
Jednocześnie zmiany klimatu wywierają negatywny wpływ na sytuację najbiedniejszych w krajach rozwijających się. Ziemia przestaje rodzić, w wielu częściach Afryki zaczyna brakować gruntów rolnych.
– Dania czuje się zobowiązana do włączenia kwestii kontroli narodzin do projektu umowy o klimacie – mówi Ulla Tornaes, minister ds. pomocy krajom rozwijającym się. Jej zdaniem w porozumieniu kopenhaskim powinien znaleźć się zapis, że każdy człowiek ma prawo do używania środków antykoncepcyjnych i planowania rodziny.
Danię wesprą w tej sprawie Finlandia, Islandia oraz grupa krajów afrykańskich. Kopenhaga oczekuje poparcia krajów, których populacje rosną w szybkim tempie – Indii, Indonezji, Chin, Brazylii.
- Jest to bardzo niefortunny sposób myślenia i postawienie sprawy na głowie – mówi "Rz" ambasador Polski ds. klimatu Janusz Reiter. I dodaje, "że najlepszym rozwiązaniem ograniczenia przyrostu naturalnego jest dobrobyt".
Duńska minister przyznaje, że kwestia kontroli narodzin to w wielu krajach tabu. Podkreśla jednak, że na konieczność ograniczenia przyrostu ludności wskazali autorzy raportu ONZ-owskiej fundacji populacyjnej UNFPA.
Według raportu planowanie rodziny i używanie prezerwatyw to najtańszy i najprostszy sposób walki ze zmianami klimatu.
MaRo/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

