Janusz Głowacki był gościem Jana Ordyńskiego, lewicowego redaktora jednego z programów TVP Info. Z początku niewinna rozmowa, dotycząca Euro 2012 szybko przekształciła się w obrzydliwe naigrawanie się z o. Rydzyka i katastrofy pod smoleńskiem. 

 

- Nie zastanawiał się pan, bo teraz trwają zdjęcia do filmu o Lechu Wałęsie – „Lech Wałęsa”. A czy nie napisałby pan, nie wiem, o ojcu Rydzyku scenariusza, bo to też jest fragment polskiej rzeczywistości, w którym można by to wszystko ująć. Ojciec Rydzyk byłby głównym bohaterem? - zapytał zadowolony z siebie Ordyński. 

 

- Pozytywnym oczywiście - odpowiedział Głowacki. 

 

Ordyński:Poza wszystkim.

 

Głowacki: Nie wiem, no i ojciec Rydzyk i Smoleńsk są materiałami na pewno na jakieś tragikomedie, powiedzmy sobie. No ale to jeszcze może za publicystyczne to jest wszystko. To jest tak obrabiane tam i z powrotem, że wstyd się za to zabierać.

 

Ciekawe, w którym momencie Głowacki zachęciłby widzów do śmiechu. Czy w scenie z kontrolerami podającymi załodze TU-154M fałszywą odległość od pasa startowego, czy może w momencie przyjazdu na miejsce katastrofy wozów strażackich? A może w czasie przylotu trumien na wojskowe lotnisko Okęcie? W tym ostatnim przypadku niektórzy już się śmiali (Bronisław Komorowski oczekujący 17 kwietnia na przylot części trumien ze Smoleńska gaworzył sobie radośnie z Donaldem Tuskiem). 

 

eMBe/Wpolityce.pl.TVP Info