We wrześniu inicjatywa obywatelska „ Pro Köln” zorganizowała zjazd przeciwników „dalszej islamizacji Europy”. Zbiegło się to z rozpoczęciem budowy największego meczetu w Europie. Wydarzenie nie doszło jednak do skutku – w przeddzień planowanej demonstracji policja odwołała zgodę na zgromadzenie, gdyż obawiała się ekscesów ze strony lewackich przeciwników inicjatywy. Do Kolonii przyjechali jednak czołowi przedstawiciele Interesu Flamandzkiego i Wolnościowej Partii Austrii, w związku z czym doszło do burd.

Zdaniem organizatorów zgromadzenie zostało odwołane nielegalnie, a powód podany przez policję był niewystarczający. - To absolutna kapitulacja państwa prawa – pisał o wydarzeniu Henryk M. Broder, dziennikarz i pisarz związany z tygodnikiem „der Spiegel”. - Prawo do demonstracji nie zależy od tego czy darzy się demonstrantów sympatią czy nie – stwierdzał publicysta polsko-żydowskiego pochodzenia. Podobnego zdania jest poseł Unii Chrześcijańsko-Społecznej, Hans-Peter Uhl. - Jeśli przemoc ze strony dzikiej bandy decyduje o tym, kto, kiedy i gdzie może się gromadzić, to jest to skandaliczna porażka państwa prawa – stwierdził polityk.

Tym razem narodowcy chcą doprowadzić swoje zamierzenia do skutku. - Nie chodzi tylko o sprzeciw wobec islamizacji naszej ojczyzny – twierdzi bezpartyjny poseł do Bundestagu, Henry Nitzsche, który ma być głównym mówcą Kongresu. - To także gest w obronie naszych podstawowych praw, takich jak prawo do wypowiadania własnej opinii i prawo do zgromadzeń – dodaje polityk. - Nie pozwolimy, by lewicowe oszołomy wspólnie z politykami mainstreamowych ugrupowań kolejny raz uniemożliwili nam korzystanie z naszych praw – konkluduje polityk.

ksek, JF

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »