- Mnie bolało, ja bym na to poszła - miała powiedzieć Hanna Gronkiewicz-Waltz, kiedy zapoznała się z pomysłem. W miejskich szpitalach ciężarne kobiety mogłyby nieodpłatnie dostać znieczulenie przy porodzie. To tzw. znieczulenie zewnątrzoponowe. - Polega na tym, że do rdzenia kręgowego anestezjolog wprowadza maciupeńki cewnik, o średnicy ok. 1 mm, przez który podaje się lek przeciwbólowy" - tłumaczy dr Sławomir Sikora, położnik ze szpitala przy ul. Inflanckiej.
Za zabieg zapłaciłoby miasto. Według wstępnych wyliczeń, program kosztowałby stołeczną kasę co najmniej milion złotych rocznie. Przeciwwskazań dla inicjatywy nie widzi Wanda Ekielska z katolickiej szkoły rodzenia dla rodziców "Familia" przy stowarzyszeniu "Civitas Cristiana". - W naszych kursach kładziemy przede wszystkim nacisk na to, by małżeństwo miało jak najlepszą wiedzę o rodzeniu i by zapraszało do tego wydarzenia Pana Boga – mówi portalowi Fronda.pl. Na pytanie o to, czy rekomendują jednak rodzenie bez znieczulenia, zaprzecza. - Oczywiście informujemy przyszłych rodziców o możliwościach znieczulenia i oni sami, także po konsultacjach z lekarzem, podejmują decyzję – mówi mama siedmiorga dzieci.
JaLu/Wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

