Opłata reprograficzna to nic innego jak "podatek od piractwa". Jaki cel ma nowa propozycja podatkowa? "Ma w założeniu rekompensować autorom straty ponoszone w związku z kopiowaniem ich muzyki lub filmów, są obecnie". Taki podatek już jest: obejmuje m.in.: drukarki, nagrywarki, płyty CD i DVD, komputery, odtwarzacze MP3 i radioodbiorniki. Wynosi ona od 0,05 proc. do nawet 3 proc. wartości produktu.
ZAiKS chce by ten podatek rozszerzyć na smartfony, telefony komórkowe, tablety, telewizory, kamery oraz aparaty cyfrowe. "Miałby on wynosić 2 proc., co oznacza, że ceny wzrosłyby od 10 do nawet 120 zł. Tylko w przypadku rynku telefonów komórkowych, który wynosi ponad pięć miliardów złotych, producenci musieliby przekazać ZAiKS ponad 100 mln zł." - informuje tvn24bis.pl.
Swoje propozycje ZAiKS przedstawił Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jak sprawdził portal tvn24bis.pl, w resorcie trwają obecnie "wstępne prace" nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie określenia kategorii urządzeń i nośników służących utrwalaniu utworów oraz opłat od nich. "Obecny katalog nie uwzględnia rozwoju techniki i zmian, które zaszły w sferze kopiowania" - podkreślono w planach legislacyjnych ministerstwa na ten rok.
Czy taki pomysł to walka z piractwem? Oczywiście, że nie. Jeśli pomysł ZAiKSu przyjmie polski rząd, to wzrosną ceny produktów, które Polacy najchętniej kupują. Wielu z nich nigdy w życiu nie ściągnęło z Internetu żadnego nielegalnego pliku, więc to po prostu absurd. Niech ZAikS obniży ceny np. płyt z muzyką i zobaczy jak to działa!
Philo/tvn24bis.pl
