Naukowcy z Centrum Walki z Rakiem w Seattle pracują nad nową metodą, która może okazać się wielką szansą dla chorych na raka. "Według wstępnych badań jest skuteczniejsza niż chemioterapia i przeszczep szpiku kostnego" - pisze fakt.pl.

O jakiej metodzie mowa? "Chodzi o sprowokowanie naszego układu odpornościowego do namnażania limfocytów typu T. Dzięki temu, to nasz naturalny system obronny zacznie atakować narośla rakowe. Jak tłumaczą naukowcy z z Centrum Walki z Rakiem w Seattle, tego typu limfocyty będą działać, jak nasze "prywatne służby antyterrorystyczne". - Chodzi o to, żeby przekonać nasz system odpornościowy, że komórki rakowe to wirusy lub bakterie. Wtedy zaatakują je nasze limfocyty - tłumaczy dr Stanley Riddell prowadzący badania, pisze Fakt.pl. W skrócie chodzi o wyszkolenie komórek tak, by "uniemożliwi reemisję".

Rozwiązanie ma przede wszystkim pomóc chorym na białaczkę, choć - jak mówi dr Riddell - w przyszłości może pomóc także osobom chorym na najczęstsze nowotwory, takie jak płuc czy piersi. 

I co ważne, przeprowadzono pierwsze testy nowej metody i "udało się zapobiec nawrotowi choroby u 93 proc. osób z grupy 29 pacjentów, którym wcześniej nie pomogła chemioterapia i przeszczep szpiku". 

Czy nauka pomoże wreszcie zwalczyć raka? W Polsce na raka umiera blisko 100 tys osób rocznie!

kol/fakt.pl