- Premier ma najwyższy obowiązek i prawo wyjaśnić nieuprawnione zarzuty wobec siebie. Naród ma jednak także prawo wymagać jasności – stwierdził 75-letni biskup Lanciano, Carlo Ghidelli. - Gdy ktoś jest premierem, nie może mówić, że jego sprawy prywatne są tylko jego sprawami. I nie może się łudzić, że Kościół będzie milczał - dodał duchowny. I choć episkopat oficjalnie milczy w tej sprawie, tygodnik "Famiglia Christiana" zażądał od katolickich hierarchów zajęcia zdecydowanego stanowiska i przypomnienia o moralnych obowiązkach każdego człowieka.

Do tej pory trzy "dziewczyny na telefon" opowiedziały mediom na temat swoich rzekomych intymnych relacji z premierem Włoch Silvio Berlusconi. Ten nazywa te rewelacje kłamstwami i zarzuca opozycji spisek przeciwko sobie, jednak mimo to włoscy katolicy żądają wyjaśnienia sprawy. Trudno jednak mieć pewność, by najnowsza afera zaszkodziła 72-letniemu premierowi, który ma na koncie wiele gaf i skandali. Jego obecna żona (złożyła pozew o rozwód w maju tego roku) jest jego drugą życiową partnerką – zdradzał z nią swoją wcześniejszą małżonkę, z którą ma dwoje dzieci. Niejasne są także relacje Berlusconiego z 18-letnią modelką Noemi Letizią.

 

sks/Die Welt

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »