Wiemy, że Wałęsa nie darzył sympatią braci Kaczyńskich gdy razem przewodzili związkiem "Solidarność". Ale by posunąć się do takich sformułowań jakie Wałęsa użył podczas wywiadu z Wirtualną Polską, trzeba mieć poważne urazy psychiczne. Oto co powiedział: "Lech (Kaczyński - przy. autor) był w związku nic nieznaczącą postacią. Nie można mówić o zmarłych źle, ale niech już dadzą spokój z tymi bzdurami! Żyją świadkowie i wiedzą, że z litości go tu i ówdzie brałem. Obaj byli tchórzliwi strasznie, jak już było bezpieczniej to odwagi nabierali. Dwóch się ubezpieczało, więc im się udawało. Do 1989 r. żadnej roli nie odegrali".

 

O Marcie Kaczyńskiej: "Nie znam jej, nie wiem, czy ma ukryte talenty. Ale jeżeli wychowywała się w pobliżu tamtych dwóch, to obawiam się, że jej wartość jest niewielka".

 

Najzabawniejsze jest jednak to (chodzi o pytanie czy powróci jeszcze do polskiej polityki?): "Nie nadaję się do rządzenia w dzisiejszych czasach (...) Jestem człowiekiem szybkich decyzji, w sejmie nie usiedzę dłużej niż godzinę, a do tego muszę mieć krzyżówkę i komputer. Nie znoszę tego gadulstwa, a jednocześnie wiem, że demokracja tak wygląda".

 

sm/WP