Czy Unia Europejska nas szpieguje? - zdjęcie
16.01.14, 09:43fot. foobean01/sxc.hu

Czy Unia Europejska nas szpieguje?

2

Do smutnych refleksji na temat tego, ile prywatności pozostawiają nam wspólnotowe regulacje, doszedł niedawno rzecznik generalny Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości Perdro Cruz Villalón. Zakwestionował bowiem dyrektywę unijną nakładającą na dostawców usług łączności elektronicznej obowiązek zatrzymywania przez dłuższy okres danych o „ruchu i lokalizacji” wszystkich klientów.

Co ciekawe, zamysł, jaki stał za unijną regulacją pochodzącą z 15 marca 2006 r. (ogłoszoną w kwietniu), był łudząco podobny do analogicznych rozwiązań wprowadzonych swego czasu przez prezydenta USA (np. Patriot Act). Chodziło naturalnie o bezpieczeństwo, a dokładniej o wykrywanie i ściganie „poważnych przestępstw”.

Oczywiście przyzwyczailiśmy się już do tego, że np. nasz operator komórkowy wie, gdzie z reguły przebywamy, do kogo dzwonimy i jakie strony internetowe odwiedzamy. Dyrektywa jednak nie tylko istnienie podobnej wiedzy zakłada, ale nakazuje ją skrzętnie gromadzić i przechowywać.

Rzecznika martwi przy tym co najmniej kilka kwestii. Po pierwsze, dane są przechowywane przez prywatne podmioty, które mogą je na rozmaite sposoby wykorzystać. Po drugie, z pomocą rzeczonych informacji można stworzyć dokładną mapę działań każdej niemal osoby z uwzględnieniem najbardziej nawet intymnych szczegółów. Po trzecie, dyrektywa każe tylko zbierać dane, a resztę regulacji zostawia w gestii państw członkowskich.

Zrozumiałe jest też, że takie zapisy wzbudziły niepokój organizacji broniących swobód obywatelskich. Jedna z nich, irlandzka Digital Rights Ireland Ltd., postanowiła nawet pozwać władze swego kraju wkrótce po wdrożeniu unijnej dyrektywy. Najwyższy Sąd Irlandii musiał zaś potem w tej sprawie skierować zapytanie do Generalnego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Protesty związane w wdrażaniem regulacji było też słychać w Austrii. Zgodność podobnych pomysłów z konstytucją podważyły władze austriackiej Karyntii oraz ok. 12 tys. prywatnych obywateli. To również zaowocowało zapytaniem austriackiego sądu najwyższego skierowanym do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Przed ETS na razie nie toczy się jeszcze proces, tylko tzw. postępowanie prejudykacyjne. Cruz Villalón już wydał jednak opinię, że feralna dyrektywa jest niezgodna z Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Nie jest to jednak, oczywiście, opinia dla trybunału wiążąca.

Cóż, technologicznie państwa UE nigdy nie zbliżyły się do możliwości gromadzenia i przetwarzania materiałów pochodzących z cyberinwigilacji, jakie osiągnęły USA. Bezzębne imperium biurokratów postanowiło jednak swoich obywateli i tak nieco pomemłać. Stworzyło więc ramy prawne dla inwigilacji w niczym nieustępującej wyczynom amerykańskiej National Security Agency, przerzucając jednak jak najwięcej kosztów na sektor prywatny.

Na szczęście, jak zauważa rzecznik, potencjał do szpiegowania, jaki dawała dyrektywa, nigdy nie został w pełni wykorzystany. Z drugiej wszak strony wyścig cyberzbrojeń dopiero rusza, zaś Angela Merkel raczej nie zapomniała afrontu, który spotkał ją ze strony służb amerykańskich.

Aleksandra Rybińska

Artykuł ukazał się w najnowszym Tygodniku "Nowa Konfederacja"

Komentarze (2):

anonim2014.01.16 10:26
Podsłuchiwanie każdego obywatela jest w dzisiejszych czasach niezwykle proste i jest wykorzystywane zwłaszcza przez przestępców w stosunku do zwykłych ludzi, a zwłaszcza do osób, które występują się przeciwko określonym ważnym układom przestępczym wysoko postawionych w hierarchii zawodowej osób. Te działania dotykają mnie i moją rodzinę ponieważ, jak wynikało z dokumentów prokuratorskich, sądowych, medycznych, podjęliśmy wieloletnie starania by został ujawniony przestępczy proceder / we wrocławiu / polegający na doprowadzaniu do śmierci, poprzez zaniechanie właściwego natychmiastowego leczenia, chorych na nowotwory , wykonywania eksperymentów medycznych na umierającym, organizowanie fikcyjnych ślubów, poza Urzędem Stanu Cywilnego we Wrocławiu - dla przejęcia świadczeń rentowych, fałszowaniem zapisów testamentowych by przejąć cały dorobek życia po UPATRONYM zmarłym wkrótce chorym : mieszkania, ziemia. Sprawy nie udało się nam nagłośnić, mnie omal nie staranowała ciężarówka, przestrzelono mi szybę, nad głową, w tramwaju po telefonie w sprawie do TVN. Śledztwo w tych sprawach prowadziło trzy lata warszawskie CBA za Min. Kamińskiego.
anonim2014.01.16 11:04
Uzupełniam wpis : Śledztwo w tych sprawach prowadziło warszawskie CBA za Min. M. Kamińskiego do czasy Jego nagłego odwołania. Tu w sprawie parodniowa żona po zmarłym przejęła majątek wartości miliona zł., świadczenia renty rodzinnej po zmarłym / ma 55 lat i 8 udokumentowanych lat pracy / - startowała z listy PO do Sejmiku Dolnośląskiego, do Sejmu - obecnie w KE Ruchu Palikota i promowana do Unii Europejskiej.