Jeśli Sejm przyjmie propozycję resortu sprawiedliwości, zniesiona zostanie osobna kwalifikacja prawna zniesławienia w mediach, za co grozi dziś od grzywny do 2 lat więzienia. Dziennikarz będzie mógł zostać pozwany za zwykłe zniesławienie. Groziłaby za więc nie nie kara więzienia, ale grzywna lub ograniczenie wolności.
Media będą mogły także ujawniać informacje – bez zgody prokuratura lub sądu – na temat śledztw i procesów, jeśli działanie to służy interesowi publicznemu, nie zagraża w istotny sposób dobru śledztwa ani nie naraża na szwank interesu osób trzecich. - Mam nadzieję, że posłowie i senatorowie, którzy deklarują, że wolność słowa jest im bliska, poprą te zmiany – skomentował sprawę minister sprawiedliwości.
Z propozycji zadowolony jest szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich Wiktor Świetlik. - Czy jest to progres wolności słowa w Polsce, to okaże się dopiero przy realizacji. Propozycje idą na pewno w dobrym kierunku, choć nie są one całkiem idealne - twierdzi w rozmowie z portalem Fronda.pl. - Będziemy naciskać na to, by parlament je przyjął - dodaje. I zwraca uwagę na ciągłe nadużywanie artykułów kodeksu karnego, które zamykają dziennikarzom usta. - Chodzi przede wszystkim o te dotyczące "naruszenia miru domowego" i "ujawnienia tajemnicy państwowej" - mówi Świetlik.
sks/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

