Fronda.pl: Donald Trump zapytany o to, czy USA powinny nałożyć sankcje na Rosję w związku z ingerowaniem w wybory, dał do zrozumienia, że należy zapomnieć o całej sprawie. Czy to niebezpieczny znak dla Polski? Stany mogą wycofać się z polityki sankcji wobec Rosji?
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: Póki co nie znamy natury polityki nowej administracji amerykańskiej. O tym będziemy mogli się wypowiadać sensownie po 20 stycznia. Wtedy pierwsze praktyczne decyzje zaczną być podejmowane. Na razie jest to temat otwarty i tyle można powiedzieć. Byłoby oczywiście niedobrze, gdyby Stany Zjednoczone zaczęły politykę nowej administracji od ustępstw wobec Rosji. Byłoby to wysłanie sygnału dla Rosjan, informującego, że ich agresywna polityka w Europie Wschodniej czy na Bliskim Wschodzie będzie tolerowana. Miejmy nadzieję, że takich sygnałów nie będzie.
Sekretarzem stanu USA został Rex Tillerson, utrzymujący przyjacielskie kontakty z Władimirem Putinem. Czy to sygnał, że możemy się obawiać wstrzymania dalszego wzmocnienia wschodniej flanki NATO?
Mogę jedynie powtórzyć to co zasygnalizowałem wcześniej. Wciąż wszystko jest otwarte. Wiemy, że sekretarzem stanu został człowiek, który niewątpliwie zna Rosję i nie jest naiwny. Natomiast, w którym kierunku pójdą jego decyzje praktyczne i to jak będzie postrzegał interes Stanów Zjednoczonych, zobaczymy po jego decyzjach.
Co by się stało, gdyby jednak Amerykanie wycofali się z Europy?
To katastroficzny scenariusz i nie sądzę, aby należało go teraz rozpatrywać. Wycofanie Stanów Zjednoczonych, czyli izolacjonizm jest moim zdaniem nieprawdopodobny. Gdyby nastąpił, to oczywiście konsekwencje dla porządku międzynarodowego byłyby bardzo poważne i negatywne. To obecnie jednak jest nieprawdopodobne. Dzisiaj to zbyt daleko idąca spekulacja.
Dziękujemy za rozmowę.
