Czy duchowni mogą publicznie krytykować systemy gospodarcze?
- Wyznacznikiem jest tutaj Katolicka Nauka Społeczna. Ona proponuje, aby drogą gospodarki był człowiek widziany w świetle nauki Ewangelii. Myślę, że ona trochę opowiada się za Arystotelesem, który mówił, że żaden ustrój sam w sobie nie może być z definicji zły, ale może przerodzić się w zwyrodnienie. Dzieje się tak, kiedy rządzący przestają dbać o dobro wszystkich (dobro wspólne), a zaczynają dbać o swoje własne interesy, bądź interesy jakiejś części społeczeństwa. Przede wszystkim więc chodzi o człowieka, tego, który rządzi, aby czynił to mając zawsze wzgląd na dobro oraz, aby dzięki temu człowiek rządzony miał możliwość osiągania tego, co jest dla niego naprawdę dobre.
W USA duchowni anglikańscy wychodzą na ulice, aby bronić ludzi przeciwko wyzyskowi w pracy czy międzynarodowym korporacjom. Taka desperacja jest uzasadniona?
- Ksiądz powinien być na froncie walki ze złem, które dostrzega on i jego wierni. Nie wiem tylko, czy w taki sposób. Mam też wątpliwość, czy nie jest to jednak poddawanie się pewnej ideologii, że np. kapitalizm jest zły, bo jest kapitalizmem. Jeśli przedsiębiorca stara się żyć uczciwie i zapewniać godne warunki swoim pracownikom, to on również idzie drogą do Zbawienia, jak każdy inny chrześcijanin. Ewangelia mówi tutaj tylko tyle, że jego droga jest trudniejsza od człowieka, który nie ma zbyt wiele (bogaty młodzieniec, wielbłąd przechodzący przez ucho igielne, przypowieść o Łazarzu itp.). Wydaje mi się, że powoływanie się na Jezusa, który potępiał bogactwo jako takie, jest wybieraniem sobie cytatów z Biblii. „Ubóstwo duchowe” z pierwszego błogosławieństwa nie polega na tym, aby mieć mało czy dużo dóbr materialnych, ale aby mieć do nich właściwy stosunek. Dobra materialne powinny zawsze być środkiem do osiągania dóbr wyższych, a nie celem samym w sobie. W tym przypadku niepokojące jest to, że być może księża zaczynają wchodzić w obszar jakiejś ideologi. Opowiadają się za jakąś opcją polityczną i stawiają ją ponad innymi jako jedynie słuszną.
Przypomina się tutaj teologia wyzwolenia, która traktowała Pana Jezusa jak rewolucjonistę, który karze nie tylko zabierać bogatym i dawać biednym, ale także czynić to z bronią w ręku. Takich i podobnych im poglądów, twierdzących, że bycie bogatym samo w sobie jest złem, nie da się uzasadnić ewangelią. Pan Jezus nigdy nie kazał tak postępować. Front walki ze złem przebiega przede wszystkim przez ludzkie serce, a takie formy protestu mogą się po prostu przerodzić w czynienie jeszcze większego zła i zwalczanie zła złem. Dla nas najlepszym przykładem walki z nieuczciwym i zepsutym systemem jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko, który ciągle przypominał, że zło należy zwyciężać dobrem.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

