Czy Orange i Netia zostały zaatakowane przez Rosjan? Antoni Macierewicz to sprawdzi! - zdjęcie
11.07.16, 19:07

Czy Orange i Netia zostały zaatakowane przez Rosjan? Antoni Macierewicz to sprawdzi!

– Od momentu rozpoczęcia tego wydarzenia było ono przez nas monitorowane i kontrolowane. Wydaje się, że natura jednego z nich nie było wyłącznie zjawiskiem mającym podłoże techniczne. Rozpatrujemy możliwość intencjonalnego działania, mającego doprowadzić do tej awarii – mówił minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, gość „Minęła dwudziesta” o awariach Netii i Orange, które miały miejsce w ubiegłym tygodniu.

W czwartek 7 lipca, dzień przed rozpoczęciem się szczytu NATO w Warszawie hakerzy zaatakowali serwery firmy Netia. „ W wyniku ataku hakerzy dostali się do stron zawierających dane osób zgłaszających poprzez formularz chęć kontaktu ze strony Netii. Są to często fragmentaryczne wpisy, zawierające głównie numery telefonów kontaktowych. Dodatkowo włamujący się na stronę uzyskali dostęp do danych z formularza umów zawieranych drogą elektroniczną, poprzez stronę internetową Netii. Netia pragnie zachować najdalej idącą ostrożność, dlatego wszyscy klienci, których może dotyczyć potencjalny wyciek, zostaną powiadomieni. Dotyczy to niewielkiej części abonentów firmy” – przekonywała Netia w oficjalnym komunikacie. 

Także w czwartek po południu doszło do ogólnopolskiej awarii sieci Orange. Przez kilka godzin nie działała łączność telefoniczna, ani usługi internetowe. 

Antoni Macierewicz pytany czy kłopoty sieci teleinformatycznych mogły mieć związek ze szczytem NATO w Warszawie, przekonywał, że specsłużby od początku „monitorowały zagrożenie”. 

– Od momentu rozpoczęcia tego wydarzenia było ono przez nas monitorowane i kontrolowane. Wydaje się, że natura jednego z nich nie było wyłącznie zjawiskiem mającym podłoże techniczne. Rozpatrujemy możliwość intencjonalnego działania, mającego doprowadzić do tej awarii – stwierdził tajemniczo, uchylając się od odpowiedzi czy chodzi o Netię czy Orange. 

Macierewicz podkreślił, że kłopoty sieci teleinformatycznych nie miały wpływu na funkcjonowanie szczytu. W najbliższych dniach sprawa ma zostać wyjaśniona.


Szef MON przyznał, że Polska chce „dysponować armią, która jest zdolna stawić opór potencjalnemu zagrożeniu” i stąd chęć przeznaczania na obronność 3 proc. PKB. Zapowiedział także likwidację części programów modernizacyjnych forsowanych przez rząd PO-PSL. 

– Naczelną sprawą jest obrona przeciwrakietowa i powietrzna – mówił. 

Zdaniem ministra dwudniowy szczyt NATO w Warszawie był „historycznym i przełomowym wydarzeniem w polskiej historii”. 

– Nie tylko w wymiarze wojskowym, ale politycznym i cywilizacyjnym. Znaleźliśmy się, wreszcie, po dobrej i bezpiecznej, stronie świata – przekonywał Macierewicz. 

– Ten szczyt zakończył się wielkim sukcesem Polski także organizacyjnym. Przestaliśmy być ubogim krewnym, któremu ciągle trzeba pomagać. Okazało się, że jesteśmy w stanie zorganizować w ciągu 3-4 miesięcy wydarzenie międzynarodowe, którego uczestnicy wyjechali zadowoleni. A to mogło się skończyć zupełnie inaczej. Było bardzo wiele wysiłków, aby to wszystko zakończyło się katastrofą. Stało się jednak inaczej – dodał.


kol/tvp info