W 1996 r. Kongres USA przyjął ustawę "O obronie małżeństwa", która definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. W czasie kampanii wyborczej Obama deklarował, że będzie dążył do jej zniesienia, ponieważ dyskryminuje ona homoseksualistów.
Przyjęta 13 lat temu ustawa pozwala stanom nie uznawać małżeństw homoseksualnych zawartych w innych stanach. Dzięki niej także rząd federalny nie uznaje związków osób tej samej płci. Mimo obietnic, po wygranej administracja Obamy nic w tej sprawie nie zrobiła, co powoduje nerwowość środowisk homoseksualnych, silnie wspierających prezydenta podczas wyborów w 2008 roku.
O przepisach dotyczących zawierania małżeństw w USA decydują stany. Małżeństwa jednopłciowe są lub zaczną być w najbliższych miesiącach udzielane w sześciu z nich. W dziewięciu innych stanach homoseksualistom udziela się oficjalnych związków partnerskich.
Ustawa "O obronie małżeństwa" przeszła znaczną większością głosów w obu izbach Kongresu USA. Dziś nie wiadomo nawet, czy Demokraci mają dość głosów, by ją zmienić. Część demokratycznych kongresmanów i senatorów ma bowiem w kwestiach obyczajowych poglądy bardziej konserwatywne od głównego nurtu partii.
JaLu/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

