Korespondent i dziennikarz „Süddeutsche Zeitung", Thomas Urban, któremu nie spodobał się krytykujący go felieton Macieja Rybińskiego, miał grozić redaktorowi naczelnemu „Faktu" wyrzuceniem z pracy. Urban powoływać się miał na swoje znajomości w Niemczech.
Urban po przeczytaniu o sobie kytycznego tekstu, miał twierdzić, że jeśli „Fakt" nie wydrukuje jego polemiki, to użyje wpływów wydawcy swojej gazety, by wywrzeć nacisk na niemiecki koncern Axel Springer Verlag wydający „Fakt", żeby ten zwolnił z pracy w polskim oddziale obu dziennikarzy - Grzegorza Jankowskiego i Macieja Rybińskiego. Niemiec słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi. Bronił określenia „polskie obozy koncentracyjne", oskarżał rząd PiS o tworzenie w Polsce atmosfery strachu i bronił Eriki Steinbach. Największe kontrowersje wywołała wypowiedź, że im częściej Polacy stykali się z Niemcami, tym bardziej byli cywilizowani.
Historia pretensji Urbana do Polaków sięga roku 2006. Skarżył się wtedy na szykany, jakie go rzekomo spotykają w Polsce. Opisał je wówczas dziennik „Frankfurter Algemeine Zeitung". Gazeta twierdziła, że przekłuto opony w jego aucie. Thomas Urban odcinał się od tamtego tekstu. Jeśli doniesienia "Rzeczpospolitej" się potwierdzą, to będzie to ponura historia rodem z „Doliny nicości" Bronisława Wildsteina.
JaLu/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

