Po przeczytaniu wywiadu z prof. Samsonowiczem, zapytalimyśmy Dariusza Kwietnia, katechety z kilkunastoletnim stażem: Czy nauka religii w szkole powinna być przekazywaniem wiedzy czy wiary?
Lekcję religii zaczynam zawsze modlitwą, a po niej przekazuję po prostu wiedzę. Jest Pismo Święte, historia Kościoła, kwestie moralne. Katecheza nie jest indoktrynacją, choć zdarza mi się mówić młodym, że Jezus umarł za nasze grzechy, a Bóg kocha ich bezwarunkowo. Niemniej obecna katecheza szkolna nie jest miejscem przekazywania wiary, ale głównie wiedzy religijnej.
Myślę, że katechezę szkolną w obecnym kształcie popierają nawet bardziej rozgarnięci ateiści. Parę lat temu, w nowej szkole gdzie uczyłem, na hospitację przyszła do mnie dyrektor szkoły, o której słyszałem, że jest niewierząca. Ja gimnazjalistom zrobiłem wtedy katechezę o sumieniu ludzkim według definicji Jana Pawła II, mówiłem im, ze w życiu trzeba się kierować sumieniem. I dyrektorka wyszła zbudowana. Ona zobaczyła, że religia w szkole ma sens, bo chce, aby ludzie byli lepsi, żyli w prawdzie i mieli jakieś ogólne pojęcie o kulturze religijnej, w której wyrośli. I co ciekawe, kiedy zaczynam wpajać uczniom elementarną wiedzę religijną pod koniec podstawówki lub na początku gimnazjum, to budzi to opór.... niektórych rodziców, którzy uważają, że religia w szkole, to powinna być jakaś forma bezstresowej zabawy, a nie nauką czegokolwiek - uważa Kwiecień.
Zapraszmy do dyskusji.
Not. Jarosław Wróblewski

