Zamiast naukowych wątpliwości wokół biblijnego przekazu, którymi przed niemal każdymi świętami raczą nas naukowcy, w tym roku chrześcijanie otrzymali od nich prawdziwy świąteczny prezent. Z pomocą grafików na podstawie Całunu Turyńskiego odtworzyli oni wygląd zwłok Jezusa Chrystusa owiniętych w płótno. W kulturze, której trudno uwierzyć w coś, czego nie można zobaczyć na YouTube, jest to nie tylko historyczna ciekawostka (jakże ważna!), ale dla wielu niedowiarków będzie to zapewne powód, aby zbliżyć się do wiary.

Naukowcy już dawno powiedzieli nam, jak czuł się Jezus w czasie Męki. Biczowany, okładany pięściami i kijami, zmuszony do dźwigania krzyża, a następnie brutalnie ukrzyżowany. Konał przez trzy godziny. Lekarze twierdzą, że w wyniku pourazowego zapalenia osierdzia Jezus odczuwał niewyobrażalne bóle i stany lękowe. Doktor Heinz Zimmermann postawił hipotezę, że Chrystus zmarł w wyniku niewydolności serca spowodowanego zawieszeniem i "oprócz innych męczarni przeżywał trwogę egzystencjalną i poczucie unicestwienia właściwe chorym na ostre zapalenie tętnic wieńcowych".

A co czuli ci, którzy wcześniej uwierzyli w Jego niezwykłą misję, a teraz obserwowali Jego agonię? Możemy przypuszczać, że świadomość śmierci Boga, a wraz z nią zaprzepaszczenia wszystkich Jego obietnic i nadziei na zmianę, wywołały w tych ludziach podobne stany lękowe, trwogę egzystencjalną i poczucie unicestwienia, jakie nękały Chrystusa z powodu mechanicznych obrażeń.

Każdy, kto zachwyca się odtworzonym komputerowo wizerunkiem zmarłego Zbawiciela, powinien też na własne potrzeby przeprowadzić symulację własnego stanu ducha w sytuacji doświadczenia Jego śmierci.

Wyobraź sobie, że stoisz na Golgocie w sytuacji ukrzyżowania. Widzisz, jak przygotowują Jezusa do krwawego widowiska, ale liczysz na cud. Nachodzi cię myśl, że może jednak on nie nastąpi, skoro doszło do upokarzającego skazania, biczowania itd. Tak, jesteś świadkiem spisku elit, brutalnego pokazu siły miejscowej "lewicy" i "prawicy" wobec człowieka niewysłowionej dobroci i sprawiedliwości. Człowieka, który miał zmienić życie nas samych, naszego ludu i całego świata. Obserwujesz, jak powoli gaśnie, a sprawcy jego skazania cynicznie się z niego naigrawają. Ziemię ogarnia ciemność. Co się stanie za godzinę, co będzie jutro? Czy na Ziemię powróci jeszcze światło? Czy może świat się skończył.

Maciej Piekutowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »