Jeśli czytamy, że swastyki zostały namalowane na którejś z synagog, lub że jakiś wandal znieważa Allaha poprzez kradzież świętej rzeczy z meczetu, nagłówki gazet są pełne oburzenia i potępień za "przestępstwo nienawiści". Ale tych, którzy obrażają uczucia religijne katolików bardzo rzadko spotyka kara.
W parafii świętego Alberta w południowym Calgary w Kanadzie, dokonano kradzieży statuetki Dziewicy Maryi. Po kilku dniach policja ją odnalazła. Została nadpalona ogniem a także obcięto jej ręce. Ojciec Kevin Tumback a także jego parafianie, domagają się ścigania przestępców z tytułu popularnie stosowanego "hate crime". Czy mają słuszność? Jeśli ktoś ukradł figurkę symbolizującą Matkę Boską, którą katolicy otaczają czcią, oznacza to agresję skierowaną w nich samych i w wiarę która wyznają. - Zadziwia i smuci, że można chcieć robić takie rzeczy - mówi Ojciec Tumback. - Parafianie już zadeklarowali chęć pomocy w odnowie posągu a także w sfinansowaniu systemu alarmowego w Kościele - na wypadek przyszłych kradzieży. To smutne, że musimy się uciekać do takich metod - mówi.
W naukach prawnych rozróżnia się dwa rodzaje "przestępstwa nienawiści": "akt nienawiści" i "mowę nienawiści". Ten pierwszy polega na czynie agresji skierowanym ku jakiejś grupie ze względu na niechęć do niej. "Mowa nienawiści", to termin bardzo popularny wśród środowisk zajmujących się prawami człowieka, jak Amnesty International czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Dyskusja o "mowie nienawiści" opiera się na konflikcie wartości wolności słowa oraz ochrony dóbr osobistych jednostki. Dlatego krytycy tego terminu wskazują, że bardzo trudno jest wyznaczyć granicę pomiędzy wyrażeniem pełnoprawnej krytycznej opinii o działaniach jakichś grup a nawoływaniem do nienawiści.
W Kanadzie katolicy nie walczą już z tym współczesnym, lewicowo-liberalnym wynalazkiem prawnym. Starają się jedynie o jego pełną egzekucję.
JaLu/Calgaryherald.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

