Pisze Catherine Aubin na łamach "L'Osservatore Romano" z 1. marca tegoż roku:

"Kobiety już głoszą, prowadzą rekolekcje i wygłaszają konferencje w miejscach, w których mężczyźni czynią to od dawna. Zadajmy sobie szczerze pytanie: dlaczego zatem nie mogą głosić kazań wobec wszystkich podczas celebracji?"

I argumentuje:

"Enzo Bianchi przypomina: nie istnieje dla kobiet ewangeliczny zakaz wykonywania tego zadania, nie jest więc niemożliwe powierzenie im go. Wszyscy ci mężczyźni i wszystkie te kobiety, którzy spotkali Jezusa z otwartym sercem, nie mogą powstrzymywać się od wychodzenia do innych, aby o tym mówić, głosić Go, przepowiadać, ponieważ to właśnie On, Chrystus czyni z wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet, których spotkał na swej drodze, świadków, posłańców i apostołów. Chodzi więc o to, aby postrzegać Kościół jako wspólnotę bogatą i otwartą, zainteresowaną wsłuchiwaniem się w odcienie, i by wyobrażać go sobie jako jeszcze bardziej żywy i pociągający".

"L'Osservatore Romano" temu problemowi poświecił cały dodatek dla kobiet. Portal pch24.pl powołując się na artykuł watykanisty Sandro Magistra opublikowany na łamach włoskiego "L'Espresso" przypomina, że obecny stan prawny uniemożliwiea kobietom głoszenie kazań, co wynika także z wielu decyzji papieskich. Jasno sprawę stawia prawo kanoniczne:

"Prawo kościelne precyzuje dokładnie kwestie kazania w kanonie 767 § 1. Wśród różnych form przepowiadania szczególne miejsce zajmuje homilia. Stanowi ona część samej liturgii i jest zarezerwowana kapłanowi lub diakonowi. W ciągu roku liturgicznego należy wykładać w niej na podstawie świętych tekstów tajemnice wiary oraz zasady życia chrześcijańskiego".

"L'Osservatore Romano" inspiruje się z kolei ruchami protestantyzującymi, na przykład, jak pisze pch24.pl, "szwedzką dominikanką Madeleine Fredell, która podkreśla, że odkryła w sobie powołanie do... bycia kapłanem. – Jest jedna sprawa, która nie daje mi spokoju, a jest nią głoszenie homilii w trakcie Mszy. Głoszenie kazań jest moim powołaniem jako dominikanki i mimo, że robię to wszędzie, czasami nawet w „kościele” luterańskim, jestem przekonana, że słuchanie głosu kobiety na homilii ubogaciłoby nasz kult katolicki – twierdziła s. Madeleine Fredell".


bjad/losservatore romano/pch24.pl/fronda.pl