Czy katastrofa rosyjskiego samolotu wojskowego z Chórem Aleksandrowa na pokładzie może być skutkiem zamachu terrorystycznego? Zdaniem eksperta ds. terroryzmu dr. inż. Macieja Milczanowskiego prawdopodobieństwo jest raczej niewielkie.  

"Ciężko brać to pod uwagę ze względu na charakter i zabezpieczenia tego lotu" – powiedział na antenie TVP Info wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

W niedzielę rano doszło do katastrofy Tu-154 należącego do rosyjskiego ministerstwa obrony. Na pokładzie maszyny znajdowały 92 osoby, w tym słynny Chór Aleksandrowa. Maszyna leciała z Soczi do syryjskiej Latakii, gdzie chór miał dać koncert noworoczny dla stacjonujących tam rosyjskich żołnierzy.

Ekspert ocenił, że tezę o możliwym ataku terrorystycznym uprawdopodabnia agresywna polityka prowadzona przez Kreml.  

"Takie granie konfliktem, zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie, miejsce, skąd wylatywał samolot i dokąd leciał powoduje, że bardzo wiele sił pragnie mu zagrozić" – ocenił.

Milczanowski przypomniał, że katastrofa rosyjskiego samolotu pasażerskiego airbus A321 na Półwyspie Synaj w Egipcie w październiku 2015 roku początkowo była traktowana jako wypadek, później okazało się jednak, że doszło do zamachu terrorystycznego.

"Wszystko jest możliwe. W Rosji działają Czeczeńcy, którzy z jednej strony są powiązani z prezydentem Ramzanem Kadyrowem i wykonują polecenia Moskwy, ale jest też duża grupa Czeczeńców, którzy uczestniczą w konfliktach na Bliskim Wschodzie" – zwrócił uwagę.

"Jest też rola Turcji i totalna łamigłówka turecka. Jest też kwestia bardzo skomplikowanych gier między Rosją a Turcją, także Europą, Bliskim Wschodem. Jest bardzo wiele sił, które mogą oddziaływać w różny sposób" – przekonywał ekspert ds. terroryzmu.

emde/tvp.info