I żeby nie uronić nic z geniuszu nauczycielki języka polskiego i feministki warto przytoczyć jej słowa za Gazetą.pl
„Pani Katarzyno, jest pani w ciąży?
[cisza - red.] - Pyta pan o fakt biologiczny czy akt polityczny?
O akcie politycznym już wiem, pytam o fakt biologiczny.
- Mówiłam już, że nie ma żadnej różnicy, bo to nie jest rozmowa na poziomie tabloidu. Tu nie chodzi o moje prywatne zwierzenia. Bez względu, jaki jest mój stan biologiczny, to był manifest polityczny. Dlaczego wszyscy chcą to wiedzieć?
Bo powiedziała pani publicznie, że tak jest...
- W określonym kontekście. W poważnym programie, w którym toczyła się debata polityczna. To był tylko akt polityczny, a nie zwierzenie prywatne”.
A gdy się czyta takie słowa trudno nie zadać pytania, czy gdyby jakiś szalony fundamentalista oznajmił, że zamierza zabić aborcjonistę 8 marca, to też będzie akt polityczny? Czy wtedy będzie zbrodnia, której przeciwdziałać ma policja? I czy będzie mógł tłumaczyć się sarkazmem, a także wyjaśniać, że wredna reakcje dowodzi wrogości wobec fundamentalizmu?
TPT/Gazeta.pl
