Jak się okazuje, w PO jest więcej nieporozumień dotyczących problemu in vitro, niż się do tej pory mogło wydawać. Oprócz zwolenników liberalnego podejścia do in vitro, takich jak Ewa Kopacz czy Joanna Mucha, oraz umiarkowanych konserwatystów skupionych wokół autora projektu ustawy Jarosława Gowina, są jeszcze i tacy, którzy bezwzględnie opowiadają się za zakazem zapłodnienia pozaustrojowego. Do tej pory ich głos nie był słyszalny.
Z ustaleń tvp.info wynika, że wśród nich są m.in. posłowie Ireneusz Raś, Marek Plura, Mirosław Sekuła, Marek Biernacki oraz senator Łukasz Abgarowicz.
- Ta metoda budzi u mnie duże wątpliwości moralne - mówi tvp.info Mirosław Sekuła.
- Nigdy nie dam się przekonać do in vitro. Mój pogląd bierze się z nauki Koscioła, przekonań i doświadczeń życiowych - dodaje Marek Plura.
- Ja na pewno nie jestem zwolennikiem in vitro. Nie chcę jednak szerzej się w tej sprawie wypowiadać, bo uważam, że prace nad tymi regulacjami powinny odbywać się w jak największym spokoju, bez medialnej wrzawy - mówi z kolei Ireneusz Raś.
Najbardziej zaskakującą w tym gronie jest obecność Łukasza Abgarowicza, kojarzonego raczej z frakcją liberalna w PO.
- Gdy na pierwszym spotkaniu zespołu zajmującego się tą sprawą powiedziałem, że najchętniej wprowadziłbym zakaz in vitro, rzeczywiście wszyscy byli zdziwieni - opowiada senator PO. - Jestem za ochroną życia i zawsze byłem przeciw aborcji i karze śmierci. Poza tym najskuteczniejszą metodą walki z bezpłodnością jest umożliwienie rodzenia kobietom w młodszym wieku. Myślę tu przede wszystkim system zachęt dla pracodawców zatrudniających matki. Mam też zastrzeżenia medyczne do tej metody. Dziś nie wiemy jeszcze, jakie będzie miała skutki w przyszłości. Przypomnę tylko, że kiedyś myślano, że azbest jest niegroźny. Jego szkodliwość wyszła dopiero po pewnym czasie - tłumaczy Abgarowicz.
- Od kilku miesięcy rozmawiam ze swoimi kolegami z Platformy na temat bioetyki i in vitro. Wiem, że zdania w tej sprawie są mocno podzielone. Mój projekt jest autentycznym kompromisem. Wierzę, że w ostatecznym rozrachunku znajdzie on poparcie całego klubu. Sądzę, że tylko taką wersję będziemy w stanie przeforsować przez parlament przy obecnym układzie sił - mówi tvp.info Jarosław Gowin.
Jednak przedstawiciele najbardziej konserwatywnego skrzydła PO ostatecznie przyznają, że są gotowi poprzeć projekt Gowina.
- Kościół mówi, że jeśli nie da się całkowicie wyeliminować czegoś złego, to trzeba przynajmniej to maksymalnie ograniczyć - mówi Plura.
- W kwestiach bioetycznych panuje obecnie zupełna swoboda i regulacje są potrzebne - dodaje Sekuła. Ta wola kompromisu w dużej mierze wynika z sygnałów dochodzących z Kancelarii Prezydenta.
- Mamy informację, że Kaczyński nie zawetuje ustawy w takim kształcie - twierdzi jeden z konserwatystów w PO.
Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny?
- Pan prezydent rozpoczął analizowanie projektu przygotowanego przez Jarosława Gowina - mówi serwisowi Tomasz Zdrojewski, doradca Lecha Kaczyńskiego.
- Prezydent przyjął strategię, by na razie nie wypowiadać się w tej sprawie zbyt szeroko, bo to niezręczna i delikatna sprawa. Wiem jednak, że osobiście jest gotów przepuścić wersję Gowina - dodaje nieoficjalnie jeden ze współpracowników Kaczyńskiego.
Marek Jurek uważa, że prowadzenie w Polsce sporu dotyczącego zapłodnienia in vitro jest niepotrzebne.
Lider Prawicy Rzeczpospolitej powiedział dziś w "Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że w Polsce nie przestrzega się prawa, dotyczącego ochrony życia. Wyjaśnił, że zaraz po tym jak prasa poinformowała, iż niszczy się zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia in vitro, prokuratura powinna podjąć postępowanie w tej sprawie.
Według Marka Jurka, firmy zajmujące się zapłodnieniem in vitro lobbują w Sejmie za rozwiązaniami, które ułatwią im korzystanie z państwowych pieniędzy.
MaRo/tvp.info/IAR
Zobacz też:
Co proponuje Komisja Gowina?
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
