Jak podaje "BBC", w myśl niemieckiego prawa skazani za zbrodnie na tle seksualnym mają możliwość dobrowolnego poddania się kastracji operacyjnej, w wyniku której następuje chirurgiczne usunięcie jąder. Dlaczego kastracja ma charakter dobrowolny? Ponieważ zabieg, w myśl zasad etyki, ma być formą pomocy, a nie kary. W ten sposób skazańcy mają możliwość "uporania się z nadmiernym popędem seksualnym". W praktyce liczą oni na złagodzenie wyroku. Naturalnie, zabieg nie cieszy się przesadną popularnością - co roku jedynie średnio pięciu więźniów decyduje się na wizytę w gabinecie chirurga.



Głównym zarzutem Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom stawianym Niemcom jest to, że operacyjna forma kastracji jest barbarzyńska, szkodliwa i nie przystoi nowoczesnym społeczeństwom. Ponadto, zwraca się uwagę na fakt, że w przeciwieństwie do np. kastracji farmakologicznej, skutków operacji chirurgicznej nie da się już odwrócić. Co więcej, jak zauważa "The Guardian", nie ma żadnej gwarancji, że poziom testosteronu w organizmie gwałciciela zostanie obniżony na stałe. Wreszcie, ostatnią kwestią jest sama zgoda - obserwatorzy międzynarodowi sądzą, że ta nie zawsze jest "dobrowolna", a w trakcie procesu sądowego bardzo łatwo o nadużycie. Z kolei Niemcy bronią się twierdząc, że zadbali o "poprawność kastracyjną" - czytamy na Wirtualnej Polsce.

 

Całośc: facet.wp.pl

 

JW/WP.PL