- Zawsze byłem "za wyborem", lecz zaczęło mnie męczyć pytanie. Jestem przeciw karze śmierci, ponieważ zawsze istnieje niewielka szansa, że zostanie wykonany wyrok na niewinnej osobie i nie wierzę, by Państwo miało prawo do decydowania o zabiciu swego obywatela. Czy w takim radzie nie powinienem otaczać takim samym szacunkiem rozwijającego się ludzkiego życia? Na wszelki wypadek? Możecie nie uznawać ludzkiego płodu na początkowym etapie ciąży za człowieka, mimo iż ma unikatowe DNA, a nauka wynajduje sposoby na ocalenie życia coraz wcześniej urodzonych wcześniaków. Jednak trudno zrozumieć tych, którzy głoszą wagę "naukowości" w debatach publicznych i prawodawstwie, a jednocześnie arbitralnie wyznaczają granicę, definiującą kiedy można zakończyć ludzkie życie, a kiedy staje się warte ocalenia. Im więcej myślę o problemie, tym straszniejszy się wydaje...

Dziennikarz nie widzi jednak sposobu na rozwiązanie problemu - Myślę, że gdyby rząd zakazał aborcji, jedynym wynikiem byłaby kryminalizacja procederu, jednak nie ograniczyłoby to liczby aborcji. - podsumowuje swoje rozważania.

Odpowiada na to w swym blogu Jill Stanek, działaczka pro-life:

- Nie ma prawa, które nie byłoby łamane. Jednak nie przestajemy ustanawiać praw. Wydawałoby się, że prawo zakazujące dziecięcej pornografii nie ograniczy tego procederu, jednak nie wycofujemy się z tego prawa, nie porzucamy dzieci na pastwę pedofili. Tok rozumowania pana Harsanyi jest błędny. Prawa ograniczające aborcję rzeczywiście zmniejszają ich liczbę . mam na myśli takie prawa jak np. wymóg zgody rodziców na aborcję u nieletniej, czy wymóg dwudziestoczterogodzinnego namysłu przed podjęciem decyzji o aborcji. Dlatego jest oczywiste, że delegalizacja aborcji ograniczyłaby ich liczbę.

BB/jillstanek.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »